Polub nas na Facebooku

piątek, 29 lipca 2016

Curry rybne

Łączenie pracy z pasją może być prawdziwym szczęściem lub wprost przeciwnie - przekleństwem. Szczęściem dla twórców, którzy mają niezachwianą pewność, że ich praca jest piękna i wartościowa. Przekleństwem dla rzemieślników, którzy za wszelką cenę chcą stworzyć coś, co będzie się podobało. Brak akceptacji i krytyka efektów pracy skutecznie podcinają rzemieślnikom skrzydła. Natomiast silna wiara w siebie pozwala te gorsze chwile przekuć w motywację do dalszego rozwoju w wybranym przez siebie kierunku. Czerpanie przyjemności z prowadzenia bloga kulinarnego również jest uzależnione od cech charakteru autora. Publikacja artykułów, zdjęć i przepisów wiąże się z pewnym stresem, który może albo zmotywować albo wpędzić we frustrację. Długo zastanawiałam się, do której grupy się zaliczam: twórców czy rzemieślników. Publikuję to, co mi się podoba, czy publikuję i podoba mi się dopiero wtedy, gdy z zewnątrz płyną pochwały i akceptacja? Robię to, co lubię, czy lubię to, co robię pod warunkiem, że inni też to lubią? To nie są łatwe pytania. Nieraz chciałam porzucić blogowanie, bo aktywność na blogu jest słaba lub dołuje mnie to, że nie mogę wstrzelić się z jakimś dobrym przepisem, który wywoła gromkie oklaski Czytelników. Ale na szczęście zawsze obok mnie stoi Darek, który jest takim dobrym duchem bloga. Kiedy tracę wiarę w to, co robię, on mną potrafi potrząsnąć i przywrócić na odpowiednie tory. On się nigdy nie spina. Nie przejmuje się tym, co myślą inni i jeśli jest z czegoś dumny to nic ani nikt nie odbierze mu tej dumy. Potrafi sam sobie zorganizować aplauz i fanfary, które nadają sens działaniu. Bardzo mu tego zazdroszczę i pilnie się od niego uczę, bo życie jest pełne radości, gdy sami sobie potrafimy pogratulować i te gratulacje docenić na równi z listem pochwalnym od Królowej Elżbiety.
Curry, które Wam prezentuję w dzisiejszym wpisie jest spontanicznym pomysłem Darka. Nie szukał przepisu, nie stracił wielu godzin na poszukiwanie składników. Po prostu naszła go ochota na curry, więc je wymyślił i zrobił. Ja pewnie bym się spinała i kombinowała, żeby wyszło dobrze, smacznie, ładnie i żeby mnie chwalono. A on po prostu je zrobił. Na luzie. I wyszło pyszne. Takie właśnie wyluzowane curry, które rozgrzewa od środka i przynosi uśmiech na twarz. Zróbcie. Na zły humor, na kłopoty w pracy, na spadek nastroju - pomoże.

Pamiętajcie o konkursie!!! Do zdobycia fajna książka :) szczegóły tutaj: KLIK.

Jak to zrobić (dla 4 osób):

  • 300 g filetu z dorsza
  • 1 cebula
  • 1/2 papryki
  • 1/2 cukinii
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 1/2 puszki mleka kokosowego
  • kawałek świeżego imbiru (startego)
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1/2 łyżeczki ziaren gorczycy
  • 2 łyżeczki curry w proszku
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka przyprawy Tikka Curry (prezentowałam ją tutaj: KLIK)
  • sól i chilli
  • sok z 1 cytryny
Na patelni rozgrzać tłuszcz i wrzucić ziarna gorczycy. Gdy zaczną "strzelać" dodać pokrojone w kostkę cebulę, paprykę i cukinię - cebulę najpierw podsmażyć solo, resztę warzyw dodać po ok. minucie. Dusić chwilę i dodać czosnek z imbirem. Oraz pomidory w puszce i przyprawy. Dusić aż sos się zredukuje mniej więcej o połowę. Dolać mleko kokosowe. Na wierzchu ułożyć pokrojoną w kostkę rybę. Gotować pod przykryciem aż mięso się zetnie. Dopiero wtedy wymieszać, doprawić sokiem z cytryny i ewentualnie solą lub pieprzem. Podawać z ryżem jaśminowym. Posypać świeżą kolendrą (u nas w roli kolendry wystąpiła pietruszka - też dobra).



SMACZNEGO!

4 komentarze:

  1. Rybnego nie robiłam, a wycgląda bardzo zachęcająco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj - to bardzo proste danie :)

      Usuń
  2. Droga Dorotko uszy do góry , jak mówiłam Ci wcześniej, świetnie piszesz . Ja osobiście czekam na twoją książkę :) Nie koniecznie o gotowaniu , pomyśl , a może piszesz do szuflady , to pora uwierzyć w siebie i do dzieła . Nie zmarnuj talentu , który kobieto MASZ . Pozdrawiam P.S Danie pyszne :) I wyluzuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej,bardzo dziękuję za przemiłe słowa! Uśmiech nie schodzi mi z twarzy :) ściskam!!!!

      Usuń