Polub nas na Facebooku

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 grudnia 2016

Piernik staropolski dojrzewający - etap II

Przez ostatnie tygodnie za każdym razem, gdy otworzyłam lodówkę, z niepokojem patrzyłam na miskę z leżakującym ciastem na piernik. Było przykryte folią, więc nie widziałam co dzieje się w środku, ale cierpliwie czekałam i nie zajrzałam ani razu. Nadszedł czas pieczenia i byłam ogromnie ciekawa, co zobaczę w środku. Pleśń? Rzadką papkę nadającą się tylko do wyrzucenia? Bliżej nieokreślone śmierdzące coś? Chwila napięcia, zdjęłam folię i...nic specjalnego się nie wydarzyło. Ciasto wyglądało i pachniało tak samo jak 6 tygodni temu tylko było bardziej gęste i suche. Jest nieźle. Późniejsze pieczenie, przekładanie powidłami i zdobienie polewą były dziecinnie proste. I wiecie co? To NAPRAWDĘ jest najlepszy piernik jaki w życiu jadłam. W przyszłym roku bez obaw zrobię ciasto z całej porcji i dodatkowo upiekę z niego pierniki. Nie mogę się nacieszyć uzyskanym efektem - jestem niesamowicie dumna z tego ciasta.

Jak to zrobić:
  • ciasto nastawione 6 tygodni temu z tego przepisu (KLIK)
  • duży słoik powideł śliwkowych (użyłam czekośliwki z naszego przepisu KLIK)
  • 100 ml śmietanki 36%
  • tabliczka gorzkiej czekolady (100 g)
Za pieczenie bierzemy się tydzień przed Wigilią. Ciasto trzeba podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm (ciasto mocno rośnie podczas pieczenia). Ważne jest, żeby blaty miały podobny kształt. Każdy z nich wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 20 minut.Następnie blaty posmarować konfiturą, ułożyć jeden na drugim, zawinąć piernik w papier i zostawić na dobę przyciśnięty równomiernie książką. Następnie zostawić w chłodnym miejscu na tydzień, żeby skruszał.
W dzień Wigilii przygotować polewę: w małym garnuszku zagotować śmietankę. Zdjąć z ognia, wrzucić do niej pokruszoną czekoladę i odstawić na minutkę. Następnie dokładnie wymieszać do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawić na chwilę aż polewa zgęstnieje. Piernik podzielić na 2-3 prostokątne kawałki (u nas wyszły 2 pierniki). Polać czekoladową polewą i dowolnie ozdobić. Wstawić do lodówki na minimum godzinę.




Tak wygląda ciasto po 6 tygodniach leżakowania w lodówce

SMACZNEGO!

niedziela, 13 listopada 2016

Piernik staropolski dojrzewający - etap I

W listopadzie często dopada mnie nostalgia. Jakoś tak bardziej odczuwam upływający czas, częściej wspominam minione lata, popadam w deszczowy nastrój i mam mniej energii. Nie winię za to listopada, bo niezależnie od tego czy całymi dniami leje deszcz, czy słońce rozświetla krajobraz, czy skrzy się pierwszy śnieg na trawniku, ja i tak mam te swoje "smutne dni". Może dlatego, że w listopadzie tak naprawdę nie dzieje się nic, na co warto czekać i czym można zająć myśli? Nikt z moich bliskich nie obchodzi urodzin, nie ma żadnych ciekawych świąt ani wydarzeń, dzień niepodległości od lat obchodzony jest w sposób daleki od radosnego i wszystko to razem do kupy zebrane osiada nade mną jak czarna chmura, której nie da się rozgonić. Co by tu zrobić, żeby nadać temu listopadowi jakiś sens...? Teraz już wiem! Znalazłam niedawno przepis na dojrzewający piernik staropolski. Ciasto przygotowuje się na 5-6 tygodni przed Wigilią Bożego Narodzenia, a na tydzień przed Świętami piecze się go i przekłada konfiturami lub powidłami. Trochę nieprawdopodobne wydaje mi się, aby surowe ciasto z mlekiem i jajkami w składzie mogło bez szwanku przeleżeć tyle czasu, ale skoro już od lat ludzie go pieką i się udaje to może jednak...zobaczymy za 5 tygodni.

Jak to zrobić (zrobiłam z połowy porcji):
  • 500 g miodu
  • 1 kg mąki
  • 250 g masła
  • 200 g cukru
  • 3 jajka
  • 3 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 120 ml mleka
  • 70 g przyprawy do piernika
W garnku rozpuścić miód z masłem i miodem. Odstawić do wystudzenia. W misce wymieszać mąkę z sodą i przyprawą do piernika. Partiami dodawać mąkę i jajka i dokładnie mieszać. Na koniec wlać mleko i starannie połączyć z ciastem. Naczynie przykryć folią i wstawić do lodówki. Przypominamy sobie o nim na tydzień przed Wigilią.




CDN.....

sobota, 27 sierpnia 2016

Chlebek bananowy z masłem orzechowym

Zacznę od dygresji. Znacie sklep TK Maxx? To takie miejsce pełne ciuchów, butów i dodatków w ilości, która może przyprawić o zawrót głowy. Nie lubię tam kupować ubrań i przeważnie nigdy nie udaje mi się nic dla siebie znaleźć. Jednak odkąd odkryłam dział z wyposażeniem doku i (o zgrozo!) z akcesoriami do kuchni, nigdy nie wychodzę z niego z pustymi rękami.
Koniec dygresji, przechodzę do meritum. Właśnie w TK Maxx kupiłam ostatnio notatnik motywujący do działania i realizowania wszystkich niewypowiedzianych na głos planów. Nie jest ładny, ale myśl wypisana na okładce przekonała mnie do zakupu. "Think less do more" - nawet nie wiecie jak bardzo bliskie mojemu życiu jest tych kilka słów. Ale chcę przekuwać plany w działanie i zakup tego notesu, dla Was błahy, dla mnie był ważnym krokiem. Na pierwszej stronie wpisałam tytuły książek, które kiedyś chciałam przeczytać i na chceniu zakończyłam. Zaczęłam od "Diuny" i bardzo żałuję, że tak długo czekałam z lekturą. Kolejne strony są wypełnione przepisami, które mnie zachwyciły i chciałam je zrealizować, lecz nie wprowadziłam tego w życie. Mój notatnik motywujący mam stale pod ręką i konsekwentnie realizuję jego zapisy. To dzięki niemu poznaliście przepis na pierogi z kurkami, jabłkowo-chrzanowy chutney, leczo, podpłomyk z kurkami i serem camembert, jagodzianki z serem...tak, to wszystko efekt jednego z pozoru nic nie znaczącego zakupu. A będzie więcej!
Dziś chlebek bananowy z masłem orzechowym. Przepis (zmodyfikowany przeze mnie) pochodzi z facebookowej strony "Tasty" (KLIK), którą uwielbiam i nałogowo śledzę. Oczywiście ten wypiek również figuruje na liście w moim czarnym notesie, a w głowie trzymam go już od kilku tygodni. Teraz z przyjemnością odhaczę go zielonym długopisem i mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo naprawdę warto go wypróbować!

Jak to zrobić:
  • 260 g mąki pszennej
  • 110 g cukru
  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 60 g masła
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 6 łyżeczek masła orzechowego
W misce wymieszać mąkę, cynamon, cukier, sól i proszek do pieczenia. W osobnej misce rozgnieść widelcem banany i dodać jajka oraz roztopione i przestudzone masło. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać trzepaczką. Połączyć składniki suche i mokre za pomocą miksera lub łyżki (nie można zbyt długo miksować). Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i wylać do niej ciasto. Na wierzchu ułożyć 3 łyżeczki masła orzechowego, trzonkiem łyżeczki wymieszać je z ciastem i na koniec na wierzchu wyłożyć pozostałe 3 łyżeczki masła. Piec ciasto w 175 stopniach przez 40-60 minut lub do suchego patyczka.




SMACZNEGO!

poniedziałek, 4 lipca 2016

Clafoutis z czereśniami

Ten deser pochodzi z kuchni francuskiej. Robiąc go nie miałam bladego pojęcia co z tego wyjdzie i jaki będzie miało smak. Na filmach i zdjęciach w internecie wygląda trochę jak gęsty budyń, ale jednocześnie dający się bez trudu pokroić. Najważniejszym argumentem przekonującym mnie do jego zrobienia były jednak czereśnie, które razem z wiśniami zajmują pierwsze miejsce na liście moich ulubionych owoców. Szukając przepisu przeglądałam głównie strony francuskie i komentarze pod tym ciastem były pełne "achów" i "ochów", co w przypadku Francuzów wcale o niczym nie świadczy, bo oni uwielbiają wszystko, co francuskie. Ostatecznie postawiłam na prostotę i zdecydowałam się na przepis ze strony niefrancuskiej: KLIK. A co z tego wyszło? Chcąc określić moje odczucia w słowach jednoznacznie zachęcających powiedziałabym: deser o konsystencji zwartego budyniowego kremu i delikatnym waniliowym smaku. Postanowiłam jednak użyć słów, które przyszły mi do głowy, jako pierwsze: smakuje jak gruby naleśnik o konsystencji budyniowo-zakalcowej. I ten opis zachęci do clafoutis ludzi takich, jak ja. Którzy lubią zakalec w cieście, naleśniki i gęste, zwarte i słodkie desery. Moje sumienie jest czyste i jeśli komukolwiek deser nie przypadnie do gustu ("wyszła mi słodka klucha, co Ty w ogóle za przepisy podajesz???") to proszę pamiętać, że uprzedzałam.
PS. Ale pieczone czereśnie są pyszne i to polecam KAŻDEMU!!!

Jak to zrobić (ceramiczna forma do pieczenia o wymiarach 20x20 cm):
  • 600 g czereśni (bez pestek)
  • 100 g mąki
  • 100 g cukru
  • 30 g roztopionego masła + trochę masła do natłuszczenia formy
  • 4 jajka
  • 240 ml mleka
  • szczypta soli
  • po 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii i ekstraktu z migdałów (ten pominęłam)
Jajka zmiksować z cukrem. Dodać mąkę, sól i zmiksować na gładko (nie może być grudek). Wlać mleko, ekstrakt waniliowy i migdałowy oraz masło i dokładnie wymieszać. Formę do pieczenia wysmarować masłem i wsypać 2 łyżeczki cukru. Pokryć cukrem dno i ścianki formy. Wsypać do niej czereśnie i wlać ciasto. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40-45 minut. Ciasto w trakcie pieczenia bardzo mocno wyrasta, ale w trakcie studzenia równie spektakularnie opada. Wystudzone ciasto można posypać cukrem pudrem.



SMACZNEGO!

niedziela, 19 czerwca 2016

KONKURS z "Kaszomaniakiem" i sernik na drożdżowym spodzie z kaszy manny z sosem truskawkowo-bazyliowym

Dzisiejszy słodki niedzielny przepis zamyka tydzień z "Kaszomaniakiem". Prezentuję Wam go na końcu, choć był to pierwszy przepis z tej książki jaki postanowiłam zrobić. Zaciekawił mnie spód tego ciasta - kasza manna z drożdżami..jak to w ogóle może się udać? Jak to smakuje? Zabierałam się do pieczenia jak pies do jeża, bo po pierwsze primo spód był jednym wielkim znakiem zapytania, a po drugie primo to mój pierwszy sernik w życiu. I żeby tradycji stało się zadość, działając w euforii i przejęciu zapomniałam dodać mąkę ziemniaczaną do masy serowej. Wy tego nie róbcie...
Z uwag praktycznych podpowiem, że przy ilości cukru podanej w przepisie sernik wychodzi niemożliwie lepki i słodki! Pani Wanda chyba bardzo lubi łakocie :) ale ja z sugeruję dodać zdecydowanie mniej cukru. Ewentualnie nie słodźcie już sosu truskawkowego.

A teraz obiecany konkurs. Na adres mailowy jatugotujeblog@gmail.com prześłijcie przepis na potrawę, która kojarzy się Wam z dzieciństwem. Na odpowiedzi czekamy do 03.07. do godziny 23:59. Wśród uczestników wybierzemy 3 odpowiedzi, które najbardziej przypadną nam do gustu.

Biorąc udział w konkursie automatycznie akceptujecie warunki konkursu oraz poniższy krótki Regulamin:
1. Fundatorem nagród w konkursie jest Wydawnictwo REA-SJ Sp. z o.o. z siedzibą w Konstancinie Jeziornej przy ul. Kościuszki 21.
2. Nagrody będą wysłane wyłącznie na terenie Polski na adresy wskazane przez zwycięzców.
3. Organizatorem konkursu jest blog www.jatugotuje.blogspot.com we współpracy z Wydawnictwem REA-SJ Sp. z o.o.
4. Poprzez wzięcie udziału w konkursie Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych na potrzeby konkursu.

Będzie nam również bardzo miło jeśli polubicie Nas na Facebooku:
Ja tu gotuję! : KLIK
Wydawnictwo REA-SJ: KLIK

Zapraszamy do udziału :)

Jak to zrobić (blacha 20x20 cm):
  • 600 g twarogu 2-krotnie zmielonego lub gotowego sera na serniki (z wiaderka)
  • 2 jajka
  • 100 g masła
  • 400 g cukru (sugeruję dodać mniej..250-300 g w zupełności wystarczy)
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1 torebka cukru wanilinowego lub kilka kropli ekstraktu z wanilii
  • 300 g kaszy manny
  • 300 ml mleka
  • 50 g drożdży
sos truskawkowy:
  • 300 g truskawek
  • 50 g cukru
  • sok z 1/2 cytryny
  • kilka listków bazylii
Kaszę zalać zimnym mlekiem (wcześniej odlać 1/4 szklanki) i odstawić na 2 godziny. Pozostałe mleko podgrzać (ale nie zagotować!) i rozpuścić w nim łyżeczkę cukru. W letnim mleku rozpuścić drożdże i odstawić na 10 minut. Po tym czasie wymieszać z kaszą, przykryć ściereczką, postawić w ciepłym miejscu i zostawić aż kasza podwoi objętość. Foremkę wysmarować masłem i obsypać tartą bułką lub wyłożyć papierem do pieczenia. Kaszę przełożyć do formy i upiec "na blado" (czyli ok. 10 minut) w piekarniku nagrzanym do 180-190 stopni.
Oddzielić białka od żółtek jaj i zmiksować żółtka z masłem i cukrem na puszystą masę. Dodać do sera razem z mąką ziemniaczaną i dokładnie wymieszać. Z białek ubić sztywną pianę i wymieszać delikatnie masą serową. Wylać ją na podpieczony spód i wstawić ponownie do piekarnika na 30-40 minut. Gdy będzie gotowy trzeba wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozwolić sernikowi całkowicie ostygnąć. Przed pokrojeniem najlepiej potrzymać sernik w lodówce przez 2 godziny.
Składniki na sos zmiksować. Polać ciasto.



SMACZNEGO!

niedziela, 15 maja 2016

Ciasto drożdżowe z rabarbarem i kruszonką

Czasami słowa są zbędne. W książce, z której pochodzi dzisiejszy przepis ("PRL od kuchni - smaczne i proste dania" wyd. Olesiejuk) każda receptura jest opatrzona króciutkim komentarzem opisującym danie. Mój wybór padł na "Placek drożdżowy z owocami" opisany tak: "Zapach tego ciasta jest zniewalający". Nie dodam nic więcej...

Jak to zrobić (blacha kwadratowa 20x20 cm):
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 0,5 szklanki mleka
  • 0,5 szklanki cukru
  • 0,5 szklanki oleju
  • 50 g świeżych drożdży
  • 700-800 g sezonowych owoców (wybrałam rabarbar)
  • szczypta soli
kruszonka:
  • 1,75 szklanki mąki pszennej
  • 0,75 szklanki cukru
  • 200 g masła
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
lukier:
  • 6 łyżek cukru pudru (u mnie 4 łyżki)
  • 4 łyżki soku z cytryny (u mnie 1 łyżka wody)
Mąkę przesiać. Do dużej miski wsypać 1 szklankę mąki drożdże, cukier, letnie mleko, sól, roztrzepane jajka, olej i sól. Wyrobić jednolite ciasto (UWAGA: ciasto się bardzo klei do rąk i jest dość rzadkie! Tak ma być). Przykryć ściereczką i odstawić na 3-4 godziny w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Po wyrośnięciu ciasto krótko wyrobić (UWAGA: nadal jest klejące, ale mniej) i przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia lub nasmarowanej tłuszczem. Owoce umyć, obrać i ułożyć na cieście. Przygotować kruszonkę: wszystkie składniki ucierać palcami, aż do uzyskania grudek. Ciasto w formie posypać równomiernie kruszonką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 30 minut. Wyjąć i całkowicie ostudzić.
Składniki na lukier wymieszać w miseczce i polać ostudzone ciasto.




SMACZNEGO!

niedziela, 1 maja 2016

Ciasto pietruszkowe z orzechami

Ok, od razu się przyznaję, że miało być ciasto marchewkowe. Kusiło mnie od dawna ze stron magazynu "Goodfood" i upieczenie go było na jednym z pierwszych miejsc mojej listy "Do zrobienia". Nigdy nie piekłam ciasta marchewkowego, a oboje z Darkiem bardzo je lubimy. Przepis wydał mi się banalnie prosty. Taki, którego nawet takie beztalencie cukiernicze, jak ja nie może sknocić. Wszystkie produkty miałam w domu, a do tego trafiło się wolne popołudnie, więc wstałam z kanapy i powiedziałam sobie: "Teraz albo nigdy!". Otworzyłam gazetę na odpowiedniej stronie, wydobyłam składniki z lodówki i w momencie, gdy sięgałam już po marchewkę, z koszyka wypadła ona. Biedna, blada, samotna i zapomniana. Pietruszka. Jedna jedyna sztuka, którą kupiłam jakieś 2 tygodnie temu z zamiarem dodania jej do zupy. Cóż, zupa bez pietruszki już dawno została zjedzona, a sama pietruszka zapomniana. I tak mnie natchnęło, że skoro można ciasta piec z marchewek, to czemu by nie spróbować z pietruszki? To korzeń i to korzeń. To pomarańczowe, a tamto białe. Poza tym różnic większych brak. Zarówno marchewka jak i pietruszka mają słodki smak, więc na logikę uznałam, że w wypiekach sprawdzą się równie dobrze. Musiałam trochę zmodyfikować przepis, bo w mojej głowie pietruszka z przyprawą do piernika nie chciała współpracować za żadne skarby. Ułożyłam w głowie plan i upiekłam ciasto. Bardzo dobre ciasto. Fakt, że podczas pieczenia zapach pietruszki unosił się w mieszkaniu przywołując raczej skojarzenia z rosołem niż z ciastem, ale po wyjęciu z piekarnika dowodzenie przejęły dodane przyprawy. Smak ciasta jest bardzo wyrazisty - czuć w nim gałkę muszkatołową, imbir i jeszcze "coś". Taki warzywno-słodki smak. Naprawdę wyjątkowy. Natomiast polewa jest (powiem nieskromnie) mistrzostwem świata! Słodycz białej czekolady, której nie znoszę, przełamana kwaskowatym serem to od dziś mój numer jeden. Już nigdy nie zrobię innej. Teraz kolej na Was. Znajdźcie w sobie odwagę i przekonajcie się sami, że pietruszkowe ciasto nie gryzie.

Jak to zrobić:
  • 85 g mąki gryczanej
  • 85 g mąki pszennej
  • 140 g korzenia pietruszki startego na grubych oczkach tarki
  • 120 g drobnego cukru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 150 ml oleju roślinnego
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 50 g posiekanych orzechów włoskich (plus kilka połówek do dekoracji)
  • 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki imbiru w proszku
polewa:
  • 135 g serka śmietankowego (użyłam "Milandia" Piątnicy)
  • 4 rządki białej czekolady
  • 1 czubata łyżka oleju kokosowego (lub masła)
Suche składniki i tartą pietruszkę wymieszać w misce. W osobnym naczyniu roztrzepać jajka z olejem. Połączyć składniki płynne z suchymi i dokładnie wymieszać (ja robiłam to łyżką). Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i piec ciasto przez godzinę w piekarniku nagrzanym do 160 stopni.
W misce ustawionej na garnku z gotującą się wodą (tzw. kąpiel wodna) rozpuścić czekoladę z olejem kokosowym. Dodać do serka i wymieszać. Rozsmarować polewę na ostudzonym cieście, udekorować orzechami i wstawić do lodówki aż polewa stężeje.



SMACZNEGO!


Przepis zgłaszam do akcji:

Wiosenne słodkości 2016

niedziela, 27 marca 2016

Mazurek kokosowy last minute - bez pieczenia

Zawsze mnie zadziwia przedświąteczne zakupowe szaleństwo. Tłumy ludzi szturmowały sklepy już od czwartku, który teoretycznie był dniem pracującym, o godzinie 12 nie dało się znaleźć miejsca parkingowego pod lokalnym lidlem. Ludzie opuszczali sklep z wózkami przeładowanymi białą kiełbasą, chlebem i coca-colą..okej, rozumiem, że ktoś może urządzać Wielkanoc dla dużej, wielopokoleniowej rodziny, ale i tak nie uwierzę, że wszystkie kupione produkty zostaną zjedzone. Poza tym obojętnie ile byśmy nie kupili, ZAWSZE w trakcie świątecznych przygotowań okaże się, że czegoś zabrakło.
Ja mam na to sposób. Nie zaopatruję mojej kuchni w tony jedzenia, tylko kombinuję z tego, co mam. Dzisiejszy mazurek jest efektem takich kombinacji. Nie wyszedł taki, jak się spodziewałam - spód się nie ścina i przed pokrojeniem ciasta musiałam formę włożyć na godzinę do zamrażarki (dużo lepsza na spód będzie masa z wegańskiego Rafaello - przepis tutaj KLIK), ale skoro to już wiecie, to w swojej wersji możecie do niego dodać np. płatki owsiane lub 2-3 łyżki oleju kokosowego, bezzapachowego. Natomiast wierzch...obłędny! A co najważniejsze, to ciasto można jeść bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Jest zdrowe i odpowiedni dla wegan, bezglutenowców, bezlaktozowców oraz pozostałych osób dbających o zdrowie. Poniżej przepis, może komuś dziś uratuje skórę ;)

Jak to zrobić(foremka 20x20 cm):

spód:
  • 1 mała torebka suszonych śliwek
  • 1/2 małej torebki rodzynek
  • 1 czubata łyżka kakao
  • 1/2 małej torebki płatków migdałowych
  • 2-3 łyżki oleju kokosowego/2-3 łyżki płatków owsianych (ja nie dodałam)
masa:
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 1,5 szklanki mleka roślinnego
  • 1 łyżka ksylitolu lub innego słodzika
  • 1 puszka mleka kokosowego schłodzonego kilka godzin w lodówce
  • 4 łyżki oleju kokosowego
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
Bakalie namoczyć, odsączyć i zblendować z resztą składników. Schłodzić w lodówce. Kaszę ugotować na mleku z ksylitolem do miękkości. W razie potrzeby można dodać wodę. Ugotowaną kaszę odsączyć, dodać mleko kokosowe (po pobycie w lodowce powinno mieć stałą konsystencję), olej kokosowy i wiórki. Wszystko dokładnie zblendować (na gładki budyń). Formę wyłożyć papierem do pieczenia, masę na spód rozłożyć na dnie, na to wyłożyć jaglany budyń i wstawić do lodówki na minimum 2 godziny. Jeśli ciasto będzie zbyt rzadkie, można wstawić na godzinę do zamrażarki.




SMACZNEGO!

środa, 17 czerwca 2015

Brownie z kaszy jaglanej z truskawkami (bezglutenowe)

Wiecie, nie mam ostatnio pomysłów na przepisy..ani weny do pisania ciekawych i długich wpisów. Lato mnie rozleniwiło i zjedzenie kilograma truskawek na obiad zdaje się być całkiem sensownym rozwiązaniem. Tylko co tu napisać o kilogramie truskawek...
Zmobilizowałam się do większego wysiłku i..upiekłam ciasto! Wiecie już jak nie lubię i nie umiem piec, to ciasto również przypaliłam :) ale po odkrojeniu spalonego spodu i kilku krawędzi okazało się, że jest pyszne! I bardzo zdrowe przy okazji, bo zamiast mąki dodaje się kaszę jaglaną. Długo się nie zastanawiałam nad podjęciem tego wyzwania - wszystko, co ma w składzie kasze jaglaną musi być dobre. 
Skorzystałam z przepisu Dorotuś (tutaj: KLIK), ale zamiast orzechów pekan użyłam truskawek. Polecam!

Jak to zrobić:
  • 1/2 szkalnki kaszy jaglanej
  • 1 szklanka wody (użyłam mleka ryżowego)
  • szczypta soli
  • 3 jajka
  • 50 ml oleju
  • 1/2 szklanki śmietany kremówki (użyłam 3 łyżek jogurtu greckiego + dodatkowe 10 ml oleju)
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ok. 250 g truskawek
Kaszę ugotować w mleku/wodzie ze szczyptą soli. Ostudzić i zmiksować na gładką masę z resztą składników. Wylać do foremki (u mnie kwadratowa 20x20 cm), na wierzchu ułożyć przekrojone na pół truskawki i piec przez ok. 40-45 minut w temperaturze 180 stopni. Radzę jednak po 30 minutach kontrolować czy się nie przypala lub zmniejszyć temperaturę w piekarniku...jeść po całkowitym ostygnięciu - o ile będziecie w stanie się powstrzymać ;)



SMACZNEGO!

niedziela, 23 listopada 2014

Brownies serowo-bananowe

Długo nas nie było na blogu. Przyznam szczerze, że straciłam chęć do gotowania i prowadzenia tej strony. I wtedy odezwała się do mnie koleżanka, ochrzaniła za brak nowych obiadów i zmusiła do powrotu. Obiecałam, że jeszcze w tym tygodniu coś się pojawi i słowa dotrzymuję :)
Nie jest to co prawda przepis na obiad (chociaż na upartego czemu nie!), ale z okazji niedzieli zapraszam na coś słodkiego. Bardzo słodkiego...BARDZO. I bardzo kalorycznego. Ale co tam! Jest listopad, jest ciemno, zimno, ponuro i beznadziejnie za oknem, ludzie chodzą z deprechą, więc rozpieszczanie się takim ciastem uważam za całkowicie usprawiedliwione, a wręcz zalecane. My nie mamy żadnych wyrzutów sumienia, Wy też nie miejcie.
Nie wiem czy wszyscy wiedzą czym jest brownie, więc uprzedzam - to ciężkie, "zakalcowate" ciasto w niczym nie przypominające klasycznego. Jest bardzo intensywnie czekoladowe i słodkie. Na raz nie da się zjeść dużo, ale jeśli już się za nie łapiecie to koniecznie w towarzystwie gorzkiej herbaty lub kawy. To idealna spółka.
Przepis z małymi modyfikacjami pochodzi ze strony PIN-UP CAKE. Oryginalnej wersji z dynią też próbowałam - jest równie boska i została doceniona podczas imprezy halloweenowej (ciasto zniknęło ekspresowo). Polecam!

Jak to zrobić (przepis na blaszkę 20x20 cm):
  • 3/4 szklanki masła roztopionego (przestudzonego)
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki kakao
  • 2 jajka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 5 kostek gorzkiej czekolady (posiekane)
  • szczypta soli
Wszystkie składniki wymieszać łyżką, widelcem lub mikserem na niskich obrotach (ja używam łyżki). Nie mieszać zbyt długo - tylko do połączenia składników.

Masa serowa:
  • 230 g serka śmietankowego (np. Twój Smak, Almette, Delikate)
  • 1/4 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 bardzo dojrzałe banany (rozgniecione widelcem na papkę)
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
Składniki dokładnie wymieszać aż dokładnie się połączą i nie będzie żadnych grudek.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i na spód wylać 2/3 ciasta czekoladowego. Rozprowadzić dokładnie i na to wyłożyć masę serową. Pozostałe ciasto czekoladowe wyłożyć na wierzch i nożem lub widelcem z grubsza rozprowadzić w różne strony. Piec około 40 minut w temperaturze 180 stopni. Kroić po wystudzeniu.


SMACZNEGO!

poniedziałek, 3 marca 2014

Bezglutenowe ciasto pomarańczowe

Dziś będzie słodko i bezglutenowo. Zimowe, pomarańczowe ciasto, które doskonale się sprawdzi jako subtelny lekki deser. Można je podać z łyżką bitej śmietany (niesłodzonej!) lub mascarpone oraz dodatkiem świeżych owoców. Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Lato w kuchni przez okrągły rok" i jak na Nigellę przystało ciasto jest bardzo słodkie. Można swobodnie zmniejszyć ilość cukru co najmniej o 50 g.
W przepisie oryginalnym mąki kukurydzianej jest 125 g, a pozostałe 50 stanowi mąka pszenna. Ale na samej kukurydzianej ciasto też wyszło bardzo dobre. Te kropeczki, które widzicie na cieście to odrobina pomarańczowego lukru (1,5 łyżki cukru pudru+1 łyżka soku pomarańczowego).

Jak to zrobić:
  • 175 g mąki kukurydzianej
  • 250 g miękkiego masła
  • 175 g cukru
  • 4 jajka
  • 60 ml jogurtu naturalnego
  • skórka z 1 pomarańczy
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 1/2 łyżeczki olejku pomarańczowego (jeśli nie macie to dodajcie więcej skórki)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku, a następnie jogurt, skórkę, sok i olejek pomarańczowy. Połączyć masę z mąką i proszkiem do pieczenia i dokładnie wymieszać. Ciasto wyłożyć do okrągłej formy (23 cm średnicy) wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem i oprószonej mąką. Ciasto piec w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.



SMACZNEGO!

wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczny piernik ze słodkich ziemniaków

Mielone goździki i cynamon użyte razem z każdej potrawy zrobią świąteczne danie. Dlatego nie mogłam się powstrzymać, żeby nie wypróbować pomysłu na ciasto, który znalazłam na jednym z moich ulubionych blogów, Smitten Kitchen. To nic, że ciasto z ziemniakami w składzie. To nic, że nigdy nie przyrządzałam dania ze słodkich ziemniaków i nawet nie wiem, jak one smakują. Gdy na liście składników zobaczyłam goździki i cynamon uznałam, że ciasto idealnie wpisze się w świąteczną atmosferę.
Czy nadaje się na świąteczny stół? Cóż, musicie ocenić sami. Ciasto jest wilgotne i ciężkie, ale bardzo smaczne, takie inne. I ten aromat dodanych przypraw.... mmmmm, sprawia, że w mojej głowie dzwonią dzwoneczki z sań Mikołaja i rozbrzmiewają kolędy.
Przepis podaję zgodnie z oryginałem (link tutaj: KLIK), ale w nawiasie są moje modyfikacje. Deb proponuje podać ciasto z piankowo-bezową polewą, ja ograniczyłam się do zwykłej czekolady, Wy zrobicie jak chcecie :)

Jak to zrobić:
  • 500 g słodkich ziemniaków
  • 250 g mąki pszennej
  • 190 g jasnego brązowego cukru (użyłam cukru muscovado, żeby ciasto było bardziej piernikowe)
  • 115 g masła w temperaturze pokojowej
  • 2 duże jajka
  • 1 i 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 płaska łyżka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonego imbiru (dodałam pełną łyżeczkę)
  • szczypta mielonych goździków (1/2 łyżeczki)
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
polewa:
  • 100 g mlecznej lub gorzkiej czekolady (lub pół na pół)
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka miodu (opcjonalnie)
Ziemniaki upiec lub ugotować aż będą całkowicie miękkie. Wystudzić, obrać ze skóry i przecisnąć przez praskę lub dokładnie ugnieść tłuczkiem na gładkie puree. Odmierzyć 400 g puree, reszta nie będzie potrzebna. Wszystkie suche składniki (bez cukru) przesiać razem do małej miski. W osobnym naczyniu utrzeć masło z cukrem na puszystą masę. Dodać jajka, ekstrakt waniliowy i zmiksować. Wymieszać z ziemniaczanym puree i na końcu dokładnie wymieszać z suchymi składnikami. Piec w temperaturze 190 stopni przez 35-40 minut (do suchego patyczka - tzn. wbijamy patyczek do szaszłyków w ciasto i jeśli po wyjęciu nie ma na nim śladów surowego ciasta to znak, że jest ono gotowe). Wystudzić całkowicie przed wyjęciem z formy.
Składniki na polewę roztopić w kąpieli wodnej (miska składnikami nad garnkiem z gotująca się wodą). Polać wystudzone ciasto.



SMACZNEGO!

niedziela, 10 listopada 2013

Bezglutenowe ciasto czekoladowe bez mąki za to z....będziecie zaskoczeni :)

Minął nieco ponad tydzień odkąd odstawiliśmy pszenicę. Jakimi efektami możemy się pochwalić? Oto małe zestawienie:
  • mniejszy apetyt w ciągu dnia - wyjątkowo przez cały tydzień mieliśmy zaplanowane posiłki na każdy dzień. Śniadanie w domu, II śniadanie i lunch do pracy i obiadokolacja też w domu. Wszystkie dania naturalnie były gluten free. Eliminując z dziennego menu pszenne "dopychacze" takie, jak bagietka czosnkowa, bułka do jogurtu, ciastko po obiedzie itd. wyregulowaliśmy sobie apetyt i teraz głód grzecznie czeka na kolejny posiłek. Jedyne, co nadal stanowi problem (bardziej Darka niż mój) to wieczorny apetyt na COŚ. "COŚ bym zjadł"..."Mamy COŚ do jedzenia?"....itd..ale walczymy w tym!
  • lżejszy brzuszek - rzeczywiście możemy potwierdzić, że po posiłku brzuchy mamy lżejsze. Może nie są jeszcze tak płaskie, jak byśmy sobie tego życzyli, ale zdecydowanie czuć różnicę
I na razie tyle. Wagi nie kontrolujemy, bo sprawdzanie co tydzień nie ma sensu. Zważyliśmy się przed i zważymy się na koniec eksperymentu.

Nie są to jakieś rewolucyjne zmiany, ale widać postęp. Zastanawiam się jednak, na ile te pozytywne efekty powodowane są eliminacją glutenu, a na ile po prostu modyfikacją sposobu żywienia i redukcją kalorii przyjmowanych w ciągu dnia. Nadal nie jestem przekonana, że to właśnie gluten stoi za problemami z nadwagą i przewlekłymi chorobami (a tak twierdzi autor tej teorii, dr Davis).

Ok, a teraz przepis. Dieta bezglutenowa, jak każda inna dieta, niesie za sobą pewną dozę frustracji. Pamiętacie smutek Darka przy wyjadaniu pierniczków, żeby nie kusiły? O tak, bezglutenowcy mają ciężko jeśli chodzi o pokusę związaną z deserami w postaci ciast, ciasteczek, tortów i innych przysmaków z mąką pszenną na szczycie listy składników. Poszperałam trochę w sieci w poszukiwaniu jakiejś alternatywy i oto ona! Ciasto bezglutenowe z fasoli. Tak, wiem jak to brzmi, ale błagam uwierzcie, że warto spróbować!

Jak to zrobić (przepis zaczerpnięty z tej strony: KLIK):
  • puszka białej fasoli (240 g)
  • 2 jajka
  • 90 g jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki kakao
  • 110 g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia / ja użyłam sody, bo w proszku jest mąka pszenna
Fasolę zmiksować na gładką masę (musi być absolutne zero grudek!). Wmieszać pozostałe składniki i wylać ciasto do formy tortowej wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 30-40 minut w temperaturze 180 stopni. Po przestudzeniu przekroić ciasto na 2 blaty i przełożyć masą serową.

masa serowa:
  • 2 opakowania serka homogenizowanego naturalnego
  • 1 galaretka wiśniowa
Galaretkę rozpuścić w szklance wrzątku i lekko przestudzić. Wymieszać z serkami. Następnie jeden blat ciasta włożyć z powrotem do tortownicy i wylać na niego masę. Przykryć drugim blatem i wstawić do lodówki. Chłodzić przez 30 minut i gotowe!

UWAGA: Ciasto można przełożyć również bitą śmietaną, masą karpatkową, kremem maślanym lub innym ulubionym kremem.



SMACZNEGO!

niedziela, 20 października 2013

TYDZIEŃ Z KASZĄ Dzień 7: Sernikowy deser z kaszy manny z gruszkami

Tydzień szybko minął i dziś już ostatni przepis z cyklu "Tydzień z kaszą". Dziś propozycja dania z kaszą manną, ale to wcale nie oznacza, że na świecie nie istnieje już żadna inna kasza! Jest bulghur, jest quinoa i pewnie jeszcze kilka innych, o których nawet ja nie mam pojęcia. Mam jednak nadzieję, że zachęciłam Was do jedzenia kasz oraz dostarczyłam kilku inspirujących przepisów i podpowiedziałam, jak ten prosty składnik zamienić w ciekawe danie. Na zakończenie i pożegnanie "Tygodnia.." proponuję trochę słodyczy. Jednak wcześniej kilka ważniejszych informacji o bohaterce tego wpisu.

Manna poranna
Kasza manna to nic innego jak drobniutko zmielona i oczyszczona pszenica. W związku z tym nie ma co się oszukiwać, w mannie jest najmniej wartości odżywczych spośród wszystkich zaprezentowanych z cyklu kasz (lub inaczej: zawiera podobne składniki odżywcze jak pozostałe kasze tylko w dużo mniejszej ilości). Nie jest ona zatem najlepszym uzupełnieniem pełnowartościowej diety, ale nie można jej pomijać. Bo kto inny, jak nie poczciwa kaszka manna ratuje nas, gdy ulegniemy jakiemuś poważnemu zatruciu? No przecież bez niej byśmy padli z głodu! Jest bardzo sycąca i lekkostrawna, więc nie obciąża żołądka, ale skutecznie go wypełnia. Kaszka manna bardzo słusznie kojarzy nam się z dzieciństwem, bo jest prosta w przygotowaniu i łatwa do zjedzenia i strawienia, dzięki czemu jest wprost idealna dla dziecięcych brzuszków. Dobra zarówno na śniadanie, jak i na kolację.

Z powodzeniem manna może nam służyć jako samodzielny posiłek, ale jest tak wiele różnych możliwości jej wykorzystania, że aż żal nie spróbować. Można na przykład zagęścić nią sos, użyć jako panierki lub dodać do kremu w torcie. Poszukajcie, poszperajcie i inspirujcie się, kasza manna jest naprawdę fajnym i wdzięcznym składnikiem. W naszej kuchni zawsze mamy mannę, bo w tajemnicy powiem Wam, że uwielbiamy z Darkiem od czasu do czasu zrobić sobie taką gęstą kaszę, że aż łyżka staje i najlepiej pełną grudek. A im większe grudki tym bardziej nam smakuje :) wiem, że nie każdemu by pasowała taka potrawa, więc nie będę Was nią raczyć. Ale serniczek z manną z pewnością znajdzie szersze grono wielbicieli!


Jak to zrobić (4 małe serniczki):
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki kaszy manny
  • 120 g serka śmietankowego (u mnie Ostrowia do kanapek)
  • 2 jajka
  • 4-5 łyżek cukru
  • 1 gruszka
  • 1/2 łyżeczki imbiru w proszku
  • skórka starta z 1/2 cytryny
Zagotować mleko z 3 łyżkami cukru, wsypać do niego mannę i dokładnie, energicznie wymieszać trzepaczką, żeby nie było grudek. Jak zgęstnieje, zdjąć z ognia i odstawić do przestudzenia. W misce wymieszać serek z jajkami, imbirem i skórka cytryny. Wlać masę do przestudzonej kaszy i dokładnie wymieszać (najlepiej mikserem), aby było jak najmniej grudek. Spróbować i ewentualnie dosłodzić do smaku. Gruszkę obrać, pokroić na ćwiartki i każdą ćwiartkę jeszcze na kawałki. Kokilki lub inne małe foremki natłuścić, wypełnić serniczkową masą i układać na wierzchu kawałki gruszki (na każdą foremkę przypada 1/4 gruszki). Można też pokrojoną gruszkę wymieszać z masą i dopiero wlewać do foremek - jak kto woli. Serniczki piec 20 minut w temperaturze 170 stopni.



SMACZNEGO!

sobota, 7 września 2013

Jesienne ciasto dyniowo-jabłkowo-śliwkowe

Dokładnie 4 lata temu w pierwszych dniach września pakowałam walizki i rozpoczynałam swoją największą jak dotąd przygodę życia. Nie pamiętam, czy to był 8 czy 9 września, ale któregoś z tych dni o godzinie 4 rano pędziłam z moją mamą i siostrą na krakowskie lotnisko, żeby o 9 rano wyruszyć w lot do Paryża na 5-miesięcznego Erazmusa. Lot minął mi jak sen, w którym nie czułam żadnego stresu, czy lęku przed nieznanym. Pamiętam jak dziś moment, w którym stanęłam z moim dobytkiem na gigantycznym lotnisku Charlesa De Gaulle'a, a w głowie miałam dokładny plan, co mam robić dalej. Wiedziałam, do którego pociągu RER wsiąść, w jaką linię metra się przesiąść i na jakim przystanku wysiąść. I dopiero na Place d'Italie zdałam sobie sprawę, że mój plan nie obejmował już dotarcia pod końcowy adres. Działałam jak w amoku, pierwszą lepszą napotkaną francuską babcię spytałam o drogę, moim wtedy jeszcze niepewnym francuskim, ale biedaczka nie miała bladego pojęcia, o czym mówię (skąd niby miałam wiedzieć, że ulicę "Yitzhak Rabin" wymawia się "Isaak Rabę"??). Pokierowała mnie mniej więcej w dobrą stronę i dalej już  pytając o drogę posługiwałam się zapisanym na kartce adresem. W końcu dotarłam, zameldowałam się w akademiku, rzuciłam wszystkie klamoty i ruszyłam w miasto. Paryż był mój! Na całe 5 miesięcy! Tyle było do zwiedzenia, tyle do odkrycia, do przeczytania i do zobaczenia. Pogoda była cudowna, prawdziwa złota jesień. Od tego czasu ilekroć za oknem widzę wrześniowe słońce i świat zmieniający kolory na jesienne przypominam sobie ten niesamowity czas we Francji. Może kiedyś opowiem o nim więcej...
Błądząc we wspomnieniach pomyślałam, że pora na dobre pożegnać się z latem. Podobno jeszcze ma być ciepło, jeszcze wróci słońce, ale już nie będzie nas grzało tak samo mocno, jak w lipcu, a liście na drzewach cudownym sposobem nie zzielenieją. Niestety. Wobec tego dziś zapraszam na pierwsze jesienne ciasto. Pomysł zainspirowany przepisem Zosi z Makecookingeasier (KLIK), ale nie trzymałam się ściśle oryginału.

Jako to zrobić:
  • kruche ciasto z tego przepisu (KLIK)
  • 300 g dyni
  • 4 duże jabłka obrane i starte na tarce
  • garść węgierek
  • 10 herbatników
  • 6 orzechów włoskich pozbawionych łupinek
  • 200 g śmietany kremówki
  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
Orzechy i herbatniki zmielić w młynku lub blenderze na proszek. Okrągłą formę do pieczenia wysmarowaną masłem wyłożyć połową rozwałkowanego ciasta kruchego. Ponakłuwać spód widelcem, wyłożyć warstwą herbatników z orzechami i wstawić do lodówki. W międzyczasie dynię obrać, drobno pokroić i wrzucić do garnka. Podlać łyżką wody i dusić do całkowitego rozpadnięcia się dyni. Jabłka wrzucić na patelnię, zasypać łyżką cukru, podlać odrobiną wody i dusić do miękkości. Dynię i jabłka ostudzić. W osobnej misce rozbełtać jajka ze śmietanką, cukrem i cynamonem i dodać do mikstury wystudzone jabłka i dynię. Dokładnie wymieszać. Z lodówki wyjąć spód ciasta i wyłożyć na niego mieszankę dyni i jabłek. Wyrównać i na wierzchu ułożyć skórką do góry pozbawione pestek i przekrojone na pół śliwki. Rozwałkować pozostałe ciasto kruche i przykryć wierzch tarty. Zrobić małe nacięcia nożem, żeby para w trakcie pieczenia mogła uciekać (można też wykorzystać mój sposób..). Ciasto piec w 190 stopniach przez około 45 minut.


Ciasto zabrałam do pracy. Tak wygląda po przekrojeniu

SMACZNEGO!

wtorek, 2 lipca 2013

Śniadaniowy chlebek bananowy z orzechami

Kolejny przepis z najnowszej książki Nigelli Lawson pt. "Nigellissima". Dla każdego, kto lubi słodkie śniadania, słodkie przekąski, słodkie podwieczorki i banany :)
Chlebka bananowego nie trzeba specjalnie reklamować. Jest wilgotny, pachnący i bardzo prosty w przygotowaniu. Nawet takie wypiekowe beztalencie jak ja sobie z tym przepisem bez problemu poradzi. Szczerze mówiąc moja niechęć do wypieków z każdym kolejnym udanym ciastem jest coraz słabsza.
Zachęcam do wypróbowania tego przepisu!

Jak to zrobić:
  • 150 ml oleju roślinnego
  • 3 średnie dojrzałe banany
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 jajka
  • 150 g drobnego cukru
  • 175 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
  • 4 łyżeczki świeżo zaparzonej mocnej kawy lub rozpuszczalnego espresso
  • 80 g orzechów włoskich (to mój wkład w ten przepis)
  • szczypta soli
Banany rozgnieść widelcem i wymieszać z solą, ekstraktem waniliowym i olejem. Następnie dodać cukier, mąkę, proszek do pieczenia i dokładnie połączyć. Na koniec wrzucić grubo posiekane orzechy i wymieszać drewnianą łyżką. Keksówkę wysmarować tłuszczem i wlać do niej ciasto. Piec w temperaturze 170 stopni przez 50-60 minut lub do suchego patyczka.
UWAGA! Nigella dobrze radzi, żeby z pokrojeniem ciasta odczekać kilka godzin. Musi porządnie wystygnąć. Niestety moja niecierpliwość wygrała i w efekcie na spodzie ciasta powstał piękny zakalec...ale w smaku na szczęście nic nie straciło :)

Bardzo smaczna kanapka z twarożkiem na bananowym chlebku
SMACZNEGO!