Polub nas na Facebooku

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makaron. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 września 2016

Ravioli z dynią, jarmużem i masłem szałwiowym

Uwielbiam prowadzić samochód. Szczególnie w trasie, gdy mogę zapomnieć o korkach, światłach, przejściach dla pieszych i po prostu jechać. Najchętniej bez towarzystwa, bo wtedy mogę włączyć radio na pełen regulator i przeskakiwać między stacjami w poszukiwaniu piosenek, które znam, lubię i mogę wyryczeć bez skrępowania swoim niezbyt popisowym głosem. Świat umyka za oknem, a ja jadę, śpiewam i osiągam stan pełnego relaksu. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez prawa jazdy, ale doskonale pamiętam, jak 12 lat temu (rany, to już tak dawno...) podchodziłam do egzaminu i sama siebie pocieszałam, że jak nie zdam to przecież nic takiego się nie stanie, bo bez prawka da się żyć. Był sierpień, a od rana lało nieprzerwanie. To nie był dobry znak..słaba widoczność, śliska jezdnia, to się nie może skończyć sukcesem. Mój stres potęgował fakt, że w rodzinie wszyscy zdawali za pierwszym razem i czułam na sobie pewną presję. Przeistoczona w kłębek nerwów dotarłam na miejsce i zaczęło się. Teoria poszła gładko, ale tej części egzaminu wcale się nie bałam. Testy powtarzałam dziesiątki razy i zgodnie z moim oczekiwaniem skończyłam z wynikiem 0 błędów. Jednak najgorsze wciąż było przede mną. Najpierw losowanie manewrów, plac, a potem wyjazd w miasto. Manewry wypadły nieźle, chociaż "kopertę" zrobiłam na granicy akceptowalności egzaminatora. Jeszcze ruszanie pod górkę i było po wszystkim - pora na jazdę po mieście. Egzaminator nie był zbyt rozmowny i kompletnie nie wiedziałam jak odbierać grobowe milczenie podczas wykonywania jego poleceń. Wróciliśmy bez słowa do ośrodka, a moje serce znajdowało się wówczas gdzieś w okolicy prawego migdałka. "Jak by to Pani powiedzieć" zaczął ("O nieee...to koniec, oblałam!"). "Nie było idealnie" kontynuował ("Powiedz to wreszcie ty wredny..."). "Ale zdała Pani" skończył ("Kocham pana!!!!"). Jedyne, na co się zebrałam to "Dziękuję", a resztę dziękczynnego tańca wykonałam już poza zasięgiem jego wzroku. Udało się! Zrobiłam to! Nie było tak źle, jak sądziłam! Jestem najlepsza! Jak widać czasem coś, co wydaje się górą nie do przejścia z bliższej perspektywy nie jest wcale takie straszne.
Niestety może być również odwrotnie - coś, co postrzegamy jako zadanie na minutkę okazuje się niewdzięczną i niemal niewykonalną pracą. Piszę o tym w nawiązaniu do dzisiejszych ravioli, bo niestety one właśnie okazały się trudniejsze niż się spodziewałam. Na wałkowaniu tego ciasta spędziliśmy wspólnie z Darkiem długie upojne minuty i czuję się jak po uczciwej godzinie w siłowni. Ciasto makaronowe, z którego są zrobione kompletnie nie chce współpracować. Ja wałkuję, a ono za sekundę kurczy się znowu. I tak w kółko. Na szczęście są przepyszne w smaku i szybko zapomniałam o trudach przyrządzania, ale chcę być z Wami szczera i ostrzegam: to bardzo męczące danie.

Jak to zrobić (ok. 20 sztuk):
  • 125 g mąki pszennej
  • 125 g mąki krupczatki
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki wrzątku
  • 400 g dyni
  • 3 duże liście jarmużu
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz, oliwa z oliwek
  • 2 łyżki masła
  • garść listków świeżej szałwii
Dynię upiec (upiekłam ją przy okazji pieczenia pasztetu). Jarmuż posiekać (wcześniej pozbawić liście grubych łodyg) i udusić z ząbkiem czosnku, solą i pieprzem na oliwie (podlać lekko wodą). Wymieszać jarmuż z dynią i ewentualnie jeszcze doprawić solą i pieprzem.
Mąkę wymieszać z solą (dodałam też 1/2 łyżeczki kurkumy dla koloru). Wbić jajka, wlać oliwę i wrzątek i zagnieść gładkie elastyczne ciasto. Ciasto rozwałkować (można partiami) na grubość 1 mm - to jest najgorszy etap w przygotowaniu tego dania. Z ciasta wyciąć kwadraty o boku mniej więcej 5x5 cm. Musi być parzysta ilość. Na połowę kwadratów wyłożyć dynię z jarmużem pozostawiając ok. 1 cm wolnego ciasta z każdej strony. Brzegi posmarować wodą i przykryć czystymi kwadratami ciasta. Docisną tak, aby usunąć jak najwięcej powietrza ze środka. Gotować w osolonym wrzątku przez 5 minut od wypłynięcia ravioli  na powierzchnię.




SMACZNEGO!

piątek, 24 czerwca 2016

Spaghetti z cukinii z sosem z kalafiora

Kiedyś pisałam o stronach w internecie, które mnie inspirują. Jedną z nich jest kanał na YouTube: FullyRawKristina. Prowadzi go absolutnie fantastyczna, charyzmatyczna i urocza Amerykanka Kristina Carrillo-Bucaram, która od ponad 10 lat jest "surową" weganką. Żeby zrozumieć czym jest ten sposób żywienia łatwiej podać listę produktów, które je niż tych, które omija. Otóż Kristina w swojej diecie uwzględnia wyłącznie surowe warzywa, owoce, orzechy i nasiona. Nie martwcie się, nasza dieta nie idzie w tym kierunku, ale Kristina tworzy tak niesamowite dania, że faktycznie czasem przychodziło mi do głowy, żeby pójść w jej ślady. Niestety w naszym klimacie byłoby to niemożliwe - Kristina mieszka w słonecznym Teksasie, gdzie praktycznie przez cały rok ma dostęp do świeżych warzyw i owoców. Mimo to wielokrotnie sięgam po jej przepisy w ramach inspiracji w mojej kuchni.
Między innymi dzięki niej kupiłam w zeszłym roku tarkę spiralną do robienia makaronu z warzyw (cukinii, marchewki, dyni...) i używam jej praktycznie przez cały sezon letni. Czym się różni makaron z cukinii od tradycyjnego? Przede wszystkim ilością kalorii ;) poza tym nie ma glutenu, dostarcza mnóstwa składników odżywczych i witamin, jest lekkostrawny i co najważniejsze syci, ale nie zapycha. Próbowałam makaronu "po kristinowemu" czyli surowego i chociaż surową cukinię da się zjeść to mnie nie zachwyciła. Wystarczy jednak wrzucić makaron na kilka minut do wrzątku i można bez oporów zjeść. Do takiego makaronu możecie wykorzystać dowolny sos, posypać ulubionym serem i przyprawami. Ja Wam dziś proponuję wegańską carbonarę, ale bolognese z mieloną wołowiną też będzie dobre. Polecamy :)

Przypominamy o konkursie z "Kaszomaniakiem"! Szczegóły tutaj: KLIK

Jak to zrobić (2 porcje):
  • 2 cukinie
  • 1 mały kalafior
  • 1 łyżka płatków drożdżowych (lub parmezanu)
  • garść uprażonych na patelni ziaren słonecznika
  • 1 ząbek czosnku
  • kilka cebulek dymek ze szczypiorem
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz, natka pietruszki
Cukinie zetrzeć na tarce spiralnej lub pokroić na cienkie paseczki. Można też użyć obieraczki do warzyw i zrobić coś na kształt wstążek makaronu (tagliatelle). Makaron wrzucić do wrzątku i odstawić na 5 minut. Odsączyć. Kalafiora ugotować. Zmiksować na gładko, dodać pokrojone cebulki, starty ząbek czosnku i przyprawy. Gotować na małym ogniu 10 minut. Makaron wymieszać z sosem i posypać pestkami słonecznika.







SMACZNEGO!

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wiosenne gnocchi ze szparagami i parmezanem

Pory roku zostały bardzo niesprawiedliwie podzielone przez Matkę Naturę. Ciemna, ponura zima zdaje się trwać wieczność. Dni się ciągną, śnieg nie znika tygodniami, tęsknimy za słońcem czekając na cieplejsze dni niemal w nieskończoność. Natomiast wiosną, latem, czy wczesną jesienią trzeba się ciągle spieszyć, żeby zdążyć się nimi nacieszyć. Dopiero co zakwitły drzewka owocowe, a już ich białe płatki sypią się na trawnik. Jak tylko pojawią się truskawki, trzeba będzie najadać się nimi na zapas, bo znikają prawie natychmiast. Widzę pączki kwiatów na krzakach bzu i jest mi smutno, bo wiem, że jak zakwitną to zanim się nimi zachwycę i nawącham się ich zapachu, one już znikną. Najchętniej w ogóle nie kładłabym się spać i wzięłabym półroczny urlop w pracy, by nie stracić ani chwili z tych wiosenno-letnio-jesiennych dni, usłyszeć każdego ptaszka, który zaśpiewa za moim oknem i złapać we włosy każdy promyk słońca. Nawet pisząc tego posta co chwilkę wyglądam przez okno i desperacko próbuję nacieszyć oko milionem odcieni zieleni nim zajdzie słońce.
A skoro o zieleni mowa, pojawiły się w sprzedaży zielone szparagi. Kolejny akcent wiosny, którego już lada moment nie będzie na targowych stoiskach. A jest tyle do zrobienia: tarta ze szparagami, risotto ze szparagami, grillowane szparagi, szparagi z sosem holenderskim, jajko sadzone na szparagach...nie łudzę się nawet, że zdążę z tym wszystkim. Ale przynajmniej spróbuję najeść się nimi na tyle, żeby w lipcu nie poczuć tęsknoty i żalu, że szparagów w mojej kuchni znów było za mało.

Jak to zrobić (2 porcje):
  • 1/2 pęczka zielonych szparagów
  • 1 cukinia
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki masła
  • gałązka świeżego rozmarynu i świeżego tymianku (można użyć po 1/2 łyżeczki suszonych ziół)
  • garść pomidorów koktajlowych
  • 250 g gotowych gnocchi
  • 50 g tartego parmezanu lub grana padano
Szparagi obrać (jeśli to konieczne) i odciąć twarde końcówki. Ugotować je na parze (5 minut) lub we wrzątku (ok. 5-10 minut). Pokroić łodygę, ale główki zostawić w całości. Pomidory pokroić na pół. Na patelni rozpuścić masło, dodać pokrojony w plastry czosnek i posiekane zioła. Dusić chwilę na małym ogniu, posolić, doprawić pieprzem i wrzucić na patelnię cukinię pokrojoną w kostkę. Smażyć 3 minuty, wrzucić pokrojone łodygi szparagów, zamieszać i po minucie zdjąć z ognia. W międzyczasie gnocchi przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ugotowane kluseczki wymieszać na patelni z gorącymi warzywami. Nie podgrzewać. Na koniec dodać pomidorki koktajlowe, wyłożyć na talerze i posypać serem. Można dodać też posiekany koperek.


SMACZNEGO!

czwartek, 14 kwietnia 2016

Makaron z masłem ziołowym, serem Grana Padano i pomidorami

Lubicie makaron? Nie mówię o daniach z makaronem, ale o samym makaronie. Zdarzyło się wam wyjadać "goły" makaron z durszlaka, zanim stał się częścią jakiegoś bardziej złożonego dania? Jeśli tak, to dzisiejszy przepis powinien się Wam spodobać.
Ludzie dzielą się na dwie grupy: tacy, którzy lubią jak makaron pływa w sosie oraz tacy, którzy wolą makaron lekko nim muśnięty. Ja zaliczam się do grupy drugiej, bo lubię smak makaronu i wolę, gdy sos jest dodatkiem do niego, a nie odwrotnie. Warunek jest jednak taki, że sos musi być naprawdę dobrze zrobiony. Mała ilość musi w sobie kumulować tyle smaku i aromatu, żeby nadać potrawie wyrazisty charakter. Musi być odpowiednio słony, pikantny, hojnie doprawiony ziołami i czosnkiem, a do sosu obowiązkowo element warzywny (lub mięsny, jeśli ktoś jada). Lubię sosy ciężkie: serowe, maślane, śmietanowe. Taka kuchnia kojarzy mi się z Włochami - musi być treściwie, węglowodanowo, ale przy tym smacznie.
Będąc niedawno we Włoszech na nartach mieliśmy okazję skubnąć trochę włoskiej kuchni. Co prawda gotowaliśmy sobie sami, ale korzystaliśmy z włoskich produktów i włoskich inspiracji. Wiecie, że nawet w najmniejszym włoskim sklepie spożywczym można kupić za 1 euro pęczek pięknie opakowanych świeżych ziół? W moim zestawie były gałązki rozmarynu, kilka łodyg szałwii i kilka listków laurowych. Niby nic, ale gotowanie w apartamencie nabrało zupełnie innego wyrazu. Na jedną z kolacji przygotowałam makaron z masłem ziołowym, parmezanem i pomidorami. Tak bardzo nam smakował, że musiałam go odtworzyć w domu i pokazać Wam. Ma on jednak pewną wadę: nie nadaje się do odgrzewania, ani nie jest zbyt smaczny na zimno. Trzeba przygotować go tyle, żeby zjeść od razu świeży i cieplutki. A w takiej wersji jest pyszny! Coś dla PRAWDZIWYCH kluchojadów :)

Ach zapomniałabym!!!! (nieeeee, wcale nie zapomniałam) Wybraliśmy zwycięzców w konkursie z "Detoksem cukrowym". Wybór był nieduży, ale bardzo trudny..najchętniej Wam wszystkim wysłalibyśmy książki. Jednak nagrody mamy tylko 3 i wędrują one do:
  1. Zenona, który uwielbia WSZYSTKIE słodycze i niewątpliwie detoks mu się przyda.
  2. Moniki Moni, bo doskonale rozumiemy trudną do pokonania słabość do bitej śmietany.
  3. Anitki Kuźmik, z którą łączymy się w miłości do ciast z masami.
Zwycięzcom gratulujemy - skontaktujemy się z Wami mailowo. Pozostałych zachęcamy do śledzenia bloga, bo będziemy mieć dla Was jeszcze kilka konkursowych niespodzianek w najbliższym czasie. Na przyszłość pamiętajcie proszę, żeby zawsze zostawiać swój adres e-mail. Bez niego nie możemy Waszych zgłoszeń brać pod uwagę przy rozdawaniu nagród.

A teraz już wracamy do przepisu na makaron. Porcja, którą widzicie na zdjęciu, jest taka skromniutka tylko na pokaz...po sesji dołożyłam 3 razy tyle i pochłonęłam w sekundę!

Jak to zrobić (2 porcje):
  • 250 g długiego makaronu (np. spaghetti, tagliatelle lub linguine)
  • 1 solidna łyżka masła (ok. 50 g)
  • 4 łyżki tartego sera Grana Padano
  • 2 żółtka
  • 3 łyżki wody
  • 1 łyżka świeżych igiełek rozmarynu
  • 2 łyżki posiekanych grubo listków świeżej szałwii
  • 1 ząbek czosnku
  • pomidorki koktajlowe przekrojone na pół (ok. 100 g)
  • sól, chilli
Masło rozpuścić w małym garnuszku lub na patelni i dodać zioła i chilli. Podsmażać lekko ok. 5 minut, wyłączyć palnik. W miseczce wymieszać żółtka z serem i wodą. Doprawić solą i wlać przestudzone masło. Dokładnie wymieszać. W dużym garnku zagotować osoloną wodę i wrzucić do niej makaron z pokrojonym w grube plastry czosnkiem. Ugotować al dente. Odcedzić i od razu przełożyć z powrotem do garnka. Wlać sos maślany i dokładnie wymieszać. Dodać pomidorki koktajlowe i wymieszać. Przełożyć na talerze. Można posypać tartym Grana Padano, gdyby komuś było mało :)


SMACZNEGO!

sobota, 24 stycznia 2015

Makaron z sosem porowo-pieczarkowym

Czasem mam wrażenie, że mentalnie zatrzymałam się na pewnym etapie życia i za nic nie chcę ruszyć z miejsca. Niby dobijam do 30-stki, codziennie wstaje do pracy i mam ułożone dorosłe życie, ale na widok bajek Disneya błyszczą mi oczy, na hasło "idziemy do klubu" ustawiam się pierwsza w kolejce, a w ulubione gry z dzieciństwa mogłabym grać godzinami..jakie to szczęście, że mam obok siebie osobę, która te mało dorosłe zainteresowania podziela i zawsze mogę na nią liczyć, gdy najdzie mnie ochota na całonocne oglądanie bajek lub wielogodzinny maraton grania w Heroers of Might and Magic 3. Dobrze mieć starszą siostrę :)
Jakiś czas temu spotkałyśmy się własnie z zamiarem gry w Heroes i żeby mieć na to siłę zrobiłyśmy genialnie proste i pyszne danie. Siostra stworzyła koncepcję ("Jadłam ostatnio taki pyszny makaron w Krynicy z porami i pieczarkami.."), a ja spróbowałam odtworzyć przepis zgodnie z jej wskazówkami. Wspólnymi siłami wyszło superpysznie! Polecam bardzo! SISTER POWER

Jak to zrobić (dla 2 osób):
  • 250 g pieczarek
  • 1 por
  • makaron - dowolny
  • 180 g szklanki śmietany 12%
  • 1/2 szklanki bulionu / gorącej wody
  • tarty parmezan
  • gałka muszkatołowa (spora szczypta)
  • 1 łyżka masła
  • 1 ząbek czosnku
  • sól i pieprz
Na maśle podsmażyć czosnek, posiekanego pora i pieczarki pokrojone na mniejsze kawałki. Gdy warzywa zmiękną dolać śmietanę wymieszaną z gorącym bulionem (dodawać po łyżce bulionu do śmietany, żeby się nie zwarzyła). Doprawić solą, pieprzem i gałką. Podawać z makaronem i tartym parmezanem.



SMACZNEGO!

wtorek, 1 lipca 2014

Wegańska "carbonara"

W kuchni wegańskiej, czyli nie zawierającej żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego (w tym mleko, miód, sery, jajka itd..) nie jestem zbyt obeznana. Pieczenie ciasta z siemieniem lnianym zamiast jajek i robienie jajecznicy z tofu wciąż wydaje mi się zbyt ekstrawaganckie i mało atrakcyjne. Jednak coraz częściej próbuję zmierzyć się z wegańskimi potrawami i szukam wśród nich smaków, które będa mi pasowały. Do przygotowania dzisiejszej potrawy skłonił mnie obejrzany w sobotę program o połowie tuńczyków, w ktorym los tych zwierząt prezentował się bardzo smutno: wyobraźcie sobie ogromną, 200-kilogramową rybę walczącą przez 2 godziny o życie i próbująca desperacko uwolnić się z haczyka (haka?), a na pokładzie statku gromada podekscytowanych facetów wbija w jej ciało wielkie harpuny i usiłuje wyciągnąć z wody. Ryba jest bez szans. Żyła przez wiele długich lat tylko po to, żeby któregoś dnia popełnić ten jeden jedyny błąd i dać się zabić. Na jakis czas ochota na ryby mi przeszła.
Na szczęscie nikt nie musiał stracić życia, żebym mogła zjeść mój makaron z wegańskim sosem a la carbonara. Ten sos można też wykorzystać jako beszamel na przykład do wegańskiej lazanii. Jest prosty, smaczny i w 100% cruelty free.

Jak to zrobić (4 porcje):
  • 1 średni kalafior
  • 1 łyżka oleju kokosowego (nie to samo co palmowy!!) lub innego (rzepakowy, słonecznikowy)
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • garść czarnych oliwek
  • garść pestek dyni
  • szczypiorek
  • pieprz, sól, gałka muszkatołowa (1/3 łyżeczki)
  • makaron
Kalafior ugotować do miękkości i ostudzić. Pokrojoną cebulę i czosnek podsmażyć na oleju aż zrobią się miękkie (ale nie spalone!) i również przestudzić. W blenderze zmiksować kalafior z cebulą, czosnkiem i przyprawami (można dodać trochę wody). Ugotowany, gorący makaron wymieszać na patelni lub w garnku z sosem i oliwkami. Wyłożyć na talerze posypać szczypiorkiem i pestkami dyni.


SMACZNEGO!

sobota, 1 marca 2014

Pesto z brokułów

Wraz ze słońcem wracamy i my! Tęskniliście? Koniec zimowego letargu, pora łapać się za gary! Jest tak pięknie i wiosennie, że znów mamy ochotę na lekkie, warzywne dania. Co powiecie na warzywne pesto? Można go użyć do makaronu, jako dip lub pasta na kanapkę, w każdej wersji będzie pysznie. A teraz powiem Wam coś w sekrecie...zbliżcie się...w Lidlu brokuły za 1,99 zł!!!! Szkoda by było nie skorzystać, u nas w lodówce już jest zapasik :)
A już niedługo zapraszamy na doskonałe bezglutenowe ciasto i pyszną rybę.

Jak to zrobić:
  • 1 brokuł (500 g)
  • garść liści rukoli
  • 6 wyłuskanych orzechów włoskich
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 50 ml oleju rzepakowego
  • sól
Brokuły i ząbki czosnku (w łupinkach) ugotować w osolonej wodzie z dodatkiem 3 łyżek octu. Wystudzić i przełożyć do blendera (czosnek wcześniej oczywiście obieramy). Dodać rukolę, orzechy i olej i miksować do uzyskania jednolitej masy dodając taką ilość wody, aby sos nie był zbyt gęsty (u mnie ok. 100 ml).
Poniżej propozycja podania: z kluseczkami gnocchi (użyłam gotowych), odrobiną całej rukoli i sera parmezan. MMMMMMMMM!




SMACZNEGO!

czwartek, 19 września 2013

Pesto z rukoli

Brak motywacji, brak inspiracji...nie chcę tworzyć posta o pogodzie, więc wybaczcie brak sensownego tekstu w dzisiejszym wpisie. Może dzisiejszy przepis na sos choć trochę przegoni chmury...te za oknem i te w mojej głowie.

PS. Czy tylko ja uważam, że rukola w Lidlu jest sprzedawana w ilości nie do przejedzenia? Nawet tak zapalony zjadacz zieleniny jak ja nie jest w stanie podołać ilości w opakowaniu i zawsze część nadwiędłych listków ląduje w koszu. Dzisiejsze pesto powstało właśnie w celu uniknięcia wyrzucania tych listków...

Jak to zrobić:
  • garść rukoli
  • garść orzechów włoskich
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/3 szklanki oliwy z oliwek
  • 3 łyżki wody
  • sól i pieprz
  • 1 łyżka soku z cytryny (opcjonalnie)
W blenderze dokładnie zmielić wszystkie składniki.

U nas pesto posłużyło jako sos do makaronu. Tradycyjnie już powstały dwie wersje: z mięsem i dla roślinożerców.



SMACZNEGO!

czwartek, 5 września 2013

Studencka zapiekanka makaronowa

Wrzesień nie zaczął się zbyt optymistycznie. W niedzielę lało, w poniedziałek lało i wiało i było zimno jak w listopadzie, a we wtorek chmury szczelnie zakrywały niebo. Dopiero wczoraj pojawiła się nadzieja na poprawę i wreszcie wyszło słońce. Myślę, że ta przygnębiająca aura została ściągnięta na nasze głowy przez zrozpaczonych uczniów, dla których wakacje się skończyły i musieli wrócić do szkolnej ławki. Sama doskonale pamiętam ten smutek powodowany powrotem do prac domowych, sprawdzianów, pisania wypracowań, użerania się z nauczycielami i wstawania rano. Jednocześnie pamiętam jednak, że powrót do szkoły to była też radość ze spotkania z dawno niewidzianymi ludźmi, masa postanowień, nowe podręczniki, lista lektur i ogromna ciekawość co się wydarzy w nowym roku szkolnym. Jak spojrzę na to z perspektywy czasu to muszę przyznać, że szkoła była naprawdę fajnym okresem w życiu i chętnie bym wróciła do niej choć na chwilkę.
Potem przyszły studia i kolejny etap. O wiele lepszy i bardziej beztroski niż szkoła, pomimo sesji, które na moich studiach do złudzenia przypominały "małe matury": mnóstwo nauki, nieprzespane noce i ogromny stres. Co prawda studenci mają jeszcze w tej chwili wakacje, ale z myślą o nich publikuję dzisiejszy przepis na sycącą, szybką i tanią zapiekankę. Kto wie, może komuś uratuje życie w trudnej chwili...

Jak to zrobić:
  • 200 g ugotowanego makaronu świderki
  • 1 cukinia lub 1/2 kabaczka
  • 1 mały brokuł bez łodygi podzielony na różyczki
  • 1 puszka szprotek w oleju
  • 2 parówki
  • 1 duży kubek śmietany 18%
  • 4 jajka
  • garść tartego żółtego sera
  • suszone oregano
  • garść posiekanej natki pietruszki
  • sól i pieprz
  • w wersji de luxe: kilka czarnych oliwek
Makaron wyłożyć na dno naczynia do zapiekania. Brokuła i kabaczka/cukinię pokrojoną w kostkę wrzucić do wrzątku na 2 minuty i odcedzić. W misce rozbełtać jajka ze śmietaną, serem, pietruszką, solą i pieprzem. Na makaronie ułożyć odcedzone warzywa i posiekane szprotki (bez oleju) oraz pokrojone parówki. Posypać suszonym oregano i zalać masą jajeczno-śmietanową. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez 30 minut pod przykryciem.












SMACZNEGO!

niedziela, 21 lipca 2013

Włoskie inspiracje: pikantna sałatka makaronowa

Po czym poznać dobrą książkę kucharską? W mojej subiektywnej opinii po tym, że ma się ochotę non stop ją wertować, oglądać zdjęcia, czytać przepisy i wyobrażać sobie jak te potrawy mogą smakować. Za taką właśnie książkę uważam ostatnio nabytą "Kuchnia włoska. Tradycyjne i nowoczesne dania" wydawnictwa Olesiejuk. Najchętniej bym się z nią nie rozstawała! Przeglądam ją w każdej wolnej chwili w ciągu dnia, przed zaśnięciem w łóżku, a nawet relaksując się w hamaku w niedzielne popołudnie. Jest naprawdę fantastyczna i choć znam ją już niemal  na pamięć to wciąż mi mało. Na razie nie publikowałam żadnego przepisu z tej książki, ale już w następnym wpisie zapraszam na genialny toskański pudding z ricotty. Mam też nadzieję, że Darek dotrzyma słowa i również weźmie się do gotowania potraw, które sobie w tej książce skrupulatnie pozaznaczał...bo jak na razie ciągle coś mu staje na przeszkodzie.
Dziś  zapraszam na mój autorski przepis na szybką i sycącą kolację dla dwojga. Ok, przyznam się, że ja zjadłam tę sałatkę na obiad i w samotności, bo Darek ma ostatni zjazd w szkole, ale wyobrażam sobie, że wieczorową porą w towarzystwie ukochanej osoby i lampki ulubionego wina będzie smakowała jeszcze lepiej.

Jak to zrobić:

  • 100 g makaronu razowego (penne, świderki, kokardki...)
  • 1/2 żółtej cukinii
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • 1/2 puszki cieciorki
  • garść zielonych oliwek
  • 2 fileciki anchois
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1 łyżka masła
  • gałązka świeżego rozmarynu
  • olej do smażenia
Cukinię pokroić w kostkę, cebulę posiekać i podsmażyć warzywa na oleju ze szczyptą soli przez ok. 5 minut aż zmiękną. Odstawić do ostudzenia. Makaron ugotować al dente, odcedzić i przelać zimną wodą. Ostudzić. Oliwki pokroić w ćwiartki. W misce połączyć warzywa z makaronem i cieciorką oraz oregano i odstawić. W malutkiej patelni rozgrzać masło i wrzucić posiekane anchois, pokrojoną papryczkę chilli i posiekany czosnek. Smażyć na malutkim ogniu często mieszając aż czosnek zmięknie. Następnie wlać sos do sałatki i dokładnie wszystko wymieszać. Schłodzić w lodówce, przed podaniem posypać świeżymi listkami rozmarynu.



SMACZNEGO!

środa, 22 maja 2013

Najlepszy makaron na trudne chwile, gdy głód doskwiera, a czasu brak...

Oto on! Wybawca głodnych, zapracowanych ludzi. Na co dzień rzadko chwalę swoje dania - jestem wobec siebie bardzo krytyczna. Tym razem jednak muszę przyznać, że wyszedł mi rewelacyjnie i z trudem powstrzymywałam się przed zjedzeniem wszystkiego sama. Musicie koniecznie spróbować! Do smażenia koniecznie trzeba użyć masła. Moim zdaniem pieczarki smażone na maśle to jeden ze smaków idealnych :)

Jak to zrobić:
  • 250 g makaronu razowego
  • 100 g pieczarek
  • 1/2 cukinii
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 cebuli
  • 2 żółtka
  • garść posiekanej natki pietruszki
  • 1 łyżka masła
  • sól i pieprz
Makaron ugotować al dente. Na patelni rozgrzać masło i podsmażyć do miękkości pieczarki, cebulę i cukinię. Dodać sól i pieprz. W miseczce dokładnie wymieszać śmietanę z żółtkami. Wyłączyć ogień pod patelnią, do warzyw wlać śmietanę z żółtkami i dokładnie połączyć. Dodać makaron i całość jeszcze raz wymieszać. Posypać natką.



SMACZNEGO!

sobota, 9 marca 2013

Razowy makaron z góralskim pesto i pomidorami

Lubię zimę - naprawdę! Lubię śnieg, mróz, skrobanie rano szyb w samochodzie..wszystkie uroki tej pory roku przyjmuję z radością aż do końca lutego. Po tym terminie na widok śniegu zaczynam się irytować, a mróz wywołuje u mnie nerwowe zgrzytanie zębami. I uważam, że w takiej chwili jest wręcz wskazane, aby sprawiać sobie możliwie jak najwięcej przyjemności - choćby najdrobniejszych. Ja na przykład postanowiłam wybrać się na kulinarną wycieczkę pod samiuśkie Tatry. Danie jest niezwykle proste i bardzo szybkie w przygotowaniu, ale jednocześnie jest pyszne i bardzo bardzo aromatyczne. Najlepiej użyć oryginalnego oscypka, ale jeśli aktualnie nie macie dostępu do tych serków to z powodzeniem można użyć dowolnego wędzonego sera. Taki obiad popity kubkiem gorącej herbaty z prądem lub kuflem dobrego zimnego piwa skutecznie odgania wszystkie smutki i natychmiast wprawia w dobry nastrój - polecam :)
A Wy? Jakie macie metody radzenia sobie z przygnębiającym powrotem zimy?

Jak to zrobić (2 porcje):
  • 200 g makaronu razowego
  • 2 łyżki startego oscypka + trochę do posypania
  • mały pęczek natki pietruszki
  • 12 orzechów włoskich
  • 1 ząbek czosnku
  • olej roślinny (o jakimś neutralnym smaku - u mnie rzepakowy)
  • 12 pomidorków koktajlowych
  • sól i pieprz - proponuję dodać duuuużo pieprzu i uważać z solą, bo oscypek sam w sobie jest słony jak diabli!
Makaron ugotować al dente. W blenderze dokładnie zmiksować obrane z łupinek orzechy włoskie z oscypkiem, pieprzem, czosnkiem i natką. Należy też dodać tyle oleju, żeby powstał gęsty sos (ale nie za dużo, żeby nie powstała nam tłusta rzadka ciapa). Makaron odcedzić i przełożyć z powrotem do garnka. Zalać sosem i dokładnie wymieszać. Dosolić do smaku. Pomidorki pokroić w ćwiartki i również wmieszać do makaronu. Wyłożyć na talerze i posypać odrobiną tartego oscypka oraz natką pietruszki.



SMACZNEGO!

środa, 30 stycznia 2013

Spaghetti verde

Zielona seria trwa. Po zielonej zupie czas na zielone spaghetti. Uwielbiam ten kolor w jedzeniu, chyba nawet bardziej niż czerwony. Dzisiejsze danie ma podwójne zastosowanie: po pierwsze oczywiście ma smakować, a po drugie świetnie sprawdzi się w walce z szalejącymi wirusami. Od razu lojalnie uprzedzam, że moje spaghetti nie będzie każdemu smakowało - to jest pozycja skierowana przede wszystkim do amatorów czosnkowego aromatu. Poza tym znam osoby, które nie wyobrażają sobie dobrego makaronu bez sera, a przypadku mojego spaghetti jest on raczej zbędny (ostatecznie można dodać jakiegoś niebieskiego pleśniaka - gorgonzoli lub lazura). Wykonanie jest jednak banalne i po nużącym dniu taki przepełniony aromatami obiad skutecznie stawia na nogi. Skusisz się?

Jak to zrobić (porcja dla 1 osoby):
  • 100 g spaghetti
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka listków świeżego rozmarynu
  • 5 brykietów mrożonego szpinaku
  • garść mrożonych krewetek
  • 4 solone kapary
  • suszone chilli
  • 1 jajko
  • 2 łyżki śmietanki 30 % lub pełnego mleka
  • oliwa z oliwek
Makaron ugotować al dente. W międzyczasie na patelni rozgrzać oliwę z posiekanym czosnkiem, chilli, rozmarynem i kaparami. Na gorący tłuszcz wrzucić szpinak i krewetki i dusić wszystko razem do miękkości. Ewentualnie dosolić do smaku. Sos wymieszać z ugotowanym makaronem i jajkiem rozprowadzonym w śmietance/mleku (wszystko robimy już na zgaszonym palniku!).


SMACZNEGO!

piątek, 23 listopada 2012

Ekspresowe spaghetti z sosem z orzechów włoskich

Zachciało mi się makaronu..oj jak bardzo mi się zachciało!!! Do tego jakiś pyszny, szybki sos...mmm :) Osobom znudzonym sosami serowymi, mięsnymi, pomidorowymi, szpinakowymi oraz innymi standardami proponuję wyjątkowy, aromatyczny i zupełnie zaskakujący sos z orzechów włoskich. Do jego stworzenia zainspirowała mnie Nigella, ale musiało upłynąć trochę czasu zanim odważyłam się połączyć makaron z orzechami. I szkoda, że tyle zwlekałam! Jeśli kiedyś otworzę restaurację to ten makaron na 100% zagości w menu!
Danie robi się tyle, ile trwa ugotowanie makaronu, czyli około 15 minut, a jego przyrządzenie obejmuje dosłownie kilka prostych czynności. Składniki są banalne, a ich połączenie daje fantastyczny efekt. Przy okazji orzechy włoskie porządnie odżywią nasz mózg, który pod koniec dnia może być nieco przemęczony.

Jak to zrobić (1 porcja):
  • 75 g makaronu spaghetti
  • 6 orzechów włoskich całych (czyli 12 "móżdżków")
  • 1 jajko
  • 3 łyżki tartego sera (u mnie zwykły żółty)
  • 1 maleńki ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka soli
  • kilka listków bazylii
W blenderze zmiksować obrane z łupiny orzechy z jajkiem i solą. Makaron ugotować, odcedzić i przełożyć z powrotem do garnka. Do gorącego makaronu od razu wlać sos orzechowy i wsypać ser. Podawać z listkami bazylii....
...i już, to tyle??? Tak - to tyle :)



SMACZNEGO!

wtorek, 21 sierpnia 2012

Spaghetti z owocami morza po chorwacku i domowa lemoniada

Kiedy wspominam smaki Chorwacji do głowy przychodzą mi 3 słowa: makrela, papryka i rozmaryn. Ten ostatni ze względu na wyjątkową dostępność prosto z ogródka był jednym ze stałych składników tych kilku dań, które przyrządziłam na wakacjach. Muszę jednak przyznać, że trochę się zawiodłam w pewnych kwestiach dotyczących kulinarnej strony Chorwacji. Spodziewałam się przynajmniej jednego targu w miasteczku, na którym oprócz warzyw i owoców znajdę również świeże ryby i owoce morza prosto od rybaka. Niestety pomimo bezpośredniego sąsiedztwa morza i portu nic takiego w Makarskiej nie znalazłam. W związku z tym źródłem tych produktów stał się dla mnie lokalny Lidl...z jednej strony wstyd się przyznać, ale z drugiej Lidl jest w każdym większym mieście i wszędzie zaopatrzony jest w takie same produkty, więc odtworzenie tych dań w domowym zaciszu nie będzie trudne.
Na owoce morza miałam straszną ochotę przez cały wyjazd. Na straganie zaopatrzyłam się w warzywa, w Lidlu w owoce morza, w ogródku sąsiada w rozmaryn i liść laurowy i poniżej prezentuję efekty.

Jak to zrobić (dla 4 osób):
  • 600 g mrożonych owoców morza
  • mały bakłażan
  • mała cukinia
  • 6 dużych pomidorów
  • garść zielonych oliwek
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 łyżki mleka
  • sól i pieprz do smaku
  • świeży liść laurowy
  • gałązka świeżego rozmaryn (koniecznie świeżego)
  • łyżka masła
  • 500 g makaronu spaghetti
Na patelni rozgrzać masło i wrzucić rozmaryn z liściem laurowym. Gdy zapach ziół będzie bardzo intensywny dorzucić czosnek pokrojony w plasterki i chwilę podsmażyć. Dodać bakłażana i cukinię pokrojone w kostkę i dusić przez 5 minut. Po tym czasie dodać pomidory pokrojone w kostkę, oliwki i mleko. Warzywa przełożyć do garnka i podgrzewać przez kolejnych 5-7 minut. Na koniec wrzucamy owoce morza. Sos powinien gotować się aż ilość płynu zredukuje się. W międzyczasie ugotować  makaron. Wyłożyć na talerze i polać sosem. Skropić sokiem z cytryny.





 A do popicia domowa lemoniada według przepisu Darka:
  • garść świeżych listków mięty kradzionych z ogródka sąsiada :)
  • 1 cytryna
  • 1 limonka kradziona z ogródka innego sąsiada :)
  • łyżka cukru
W dzbanku ugnieść listki mięty z plastrami cytryny. Zalać szklanką wrzątku i posłodzić. Ostudzić i dopełnić schłodzoną wodą. Podawać z kostkami lodu. A najlepiej zamrozić wcześniej butelkę wody, rozciąć i wstawić mega kostkę lodu do dzbanka z gorącą lemoniadą. Lód powolutku będzie się rozpuszczać, a napój będzie cały czas zimny. PYCHA!!!
















SMACZNEGO!