Polub nas na Facebooku

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

Energetyczne kuleczki kakaowo-orzechowe bez pieczenia

Będąc na Sri Lance miałam okazję zwiedzić fabrykę herbaty w Kandy, w której od wielu lat niezmienionymi metodami wytwarza się doskonały wysokogatunkowy produkt doceniany na całym świecie. Herbata z Cejlonu trafia na różne stoły, w tym te najbardziej ekskluzywne i elitarne. Trzeba przyznać, że jej smak diametralnie różni się od znanego mi do tej pory. Nigdy nie przepadałam za czarną herbatą, ale filiżanki cudownie aromatycznego czarnego naparu podanego do lankijskiego śniadania nie zamieniłabym na nic. Niektóre z odmian potrafią kosztować krocie, ale chętnych nie brakuje. Co ciekawe doceniają ją również mieszkańcy Europy. Gdyby tylko wiedzieli...
Nie da się ukryć, że my Europejczycy staliśmy się niezwykle, wręcz przesadnie porządni. Europejskie standardy produkcji żywności są bardzo restrykcyjne, co z jednej strony pilnuje potentatów w tym sektorze, ale z drugiej wiąże ręce małym rodzinnym firmom. Nie ma mowy o uzyskaniu pozwolenia na działalność jeśli zakład nie będzie szczelny, a pracownicy zdezynfekowani od stóp do głów i ubrani w kosmiczne kombinezony uniemożliwiające zanieczyszczenie produktu choćby pyłkiem. Boimy się włosów, kurzu, owadów i innych zanieczyszczeń, które podniesiono do rangi śmiertelnego zagrożenia. Fakt, odkrycie włosa lub wyplutej przez kogoś gumy do żucia w jogurcie jest obrzydliwe, ale z drugiej strony zamiast nakładać kolejne zakazy może warto skupić się na tym, dlaczego któryś z pracowników postanowił tę gumę wypluć.... w lankijskiej fabryce herbaty nie ma żadnych zasad, a mimo to eksport towaru ma się doskonale. Okna na halach produkcyjnych są otwarte, pracownicy nie noszą nawet czepków na głowach, przerzucają liście herbaty gołymi rękami, a świat pije cejlońską herbatę hektolitrami i, o dziwo, nikt nie ucierpiał. Zastanawiające prawda?
Na szczęście domowa produkcja żywności na własny użytek (czyli po prostu gotowanie) nie zostało jak dotąd objęte żadnym unijnym rozporządzeniem i oby tak pozostało jak najdłużej. Celebrując wolność we własnej kuchni możecie przygotować sobie gołymi (i nawet nieumytymi - a co!) rękami przepyszne czekoladowe kuleczki. Są świetne! Idealna przekąska na wypadek ataku "słodkiego ząbka", która jest dobra dla ciała i ducha. Zawiera dobre tłuszcze, białko, minerały i mnóstwo błonnika. Kuleczki można przechowywać do 10 dni w lodówce w zamkniętym pojemniku i sięgać po nie zawsze, gdy najdzie Was ochota.
Przepis stworzyła Deliciously Ella, ale ja go nieco zmodyfikowałam na swój smak. Po oryginał zapraszam na YouTube. Link tutaj: KLIK.

Jak to zrobić (20 kuleczek):
  • 1 szklanka migdałów
  • 1/2 szklanki nerkowców
  • 1 szklanka daktyli bez pestek
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • 2 łyżki nasion sezamu
  • 2 łyżki nasion chia (lub siemienia lnianego)
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
Wszystkie składniki umieścić w malakserze i zmiksować do uzyskania jednolitej lepkiej masy. Odrywać kawałki masy i w dłoniach formować kulki. Wstawić do lodówki na godzinę i gotowe!




SMACZNEGO!

niedziela, 28 czerwca 2015

Zdrowy mus czekoladowy - wersja I (bez jajek i nabiału)

Proces zmiany nawyków żywieniowych ciągnie się u mnie od lat i wciąż jest coś, co powinnam poprawić. Jeśli jednak spojrzę na siebie z czasów studiów i na siebie dzisiaj to różnica jest ogromna i progres widać gołym okiem - również na ciele. Jedno się nie zmieniło i nie zmieni chyba nigdy...po pierwsze primo kocham słodycze, a po drugie primo nic tak, jak lato nie motywuje mnie do zdrowszych wyborów na talerzu. Lato to mój czas, w którym ukochane owoce mam na wyciągnięcie ręki, mogę przebierać w najróżniejszych warzywach, wszystko jest świeże i pełne życia. Mam wrażenie, że mój organizm znudzony zimową monotonią i zmęczony lekkim niedożywieniem próbuje teraz najeść się na zapas. Idę do sklepu po chleb, a wracam obładowana siatami, z których wysypuje się natka pietruszki, kalarepa, truskawki, młode ziemniaki, botwina, bób, ogórki małosolne...nie zawsze chce mi się to wszystko przetwarzać, lubię jeść je na świeżo ot tak. Nie inaczej jest w tym roku, szczególnie, że lato jest wyjątkowo ciepłe i bogate w świeże sezonowe warzywa i owoce. A jeśli przyjdzie ochota na coś innego? Słodkiego? Deserowego? Wcale nie musi być niezdrowo! Dziś przepis na wersję numer 1 zdrowego musu czekoladowego. Jest banalny do wykonania i zawiera dosłownie kilka prostych składników, ale w smaku dorównuje musom czekoladowym, które możecie znaleźć w drogich cukierniach. Spróbujcie!

Jak to zrobić:
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1 łyżka miodu* (więcej, mniej..do smaku)
  • 1 czubata łyżeczka kakao (ilość też można zmniejszyć lub zwiększyć..)
* w wersji wegańskiej miód mozna zastąpić cukrem pudrem, melasą lub syropem klonowym

Awokado zblendować na gładko z pozostałymi składnikami. Przełożyć do szklanek/miseczek i schłodzić w lodówce. Podawać z owocami, naleśnikami lub jeść łyżką jak nutellę :)




SMACZNEGO!

środa, 17 czerwca 2015

Brownie z kaszy jaglanej z truskawkami (bezglutenowe)

Wiecie, nie mam ostatnio pomysłów na przepisy..ani weny do pisania ciekawych i długich wpisów. Lato mnie rozleniwiło i zjedzenie kilograma truskawek na obiad zdaje się być całkiem sensownym rozwiązaniem. Tylko co tu napisać o kilogramie truskawek...
Zmobilizowałam się do większego wysiłku i..upiekłam ciasto! Wiecie już jak nie lubię i nie umiem piec, to ciasto również przypaliłam :) ale po odkrojeniu spalonego spodu i kilku krawędzi okazało się, że jest pyszne! I bardzo zdrowe przy okazji, bo zamiast mąki dodaje się kaszę jaglaną. Długo się nie zastanawiałam nad podjęciem tego wyzwania - wszystko, co ma w składzie kasze jaglaną musi być dobre. 
Skorzystałam z przepisu Dorotuś (tutaj: KLIK), ale zamiast orzechów pekan użyłam truskawek. Polecam!

Jak to zrobić:
  • 1/2 szkalnki kaszy jaglanej
  • 1 szklanka wody (użyłam mleka ryżowego)
  • szczypta soli
  • 3 jajka
  • 50 ml oleju
  • 1/2 szklanki śmietany kremówki (użyłam 3 łyżek jogurtu greckiego + dodatkowe 10 ml oleju)
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ok. 250 g truskawek
Kaszę ugotować w mleku/wodzie ze szczyptą soli. Ostudzić i zmiksować na gładką masę z resztą składników. Wylać do foremki (u mnie kwadratowa 20x20 cm), na wierzchu ułożyć przekrojone na pół truskawki i piec przez ok. 40-45 minut w temperaturze 180 stopni. Radzę jednak po 30 minutach kontrolować czy się nie przypala lub zmniejszyć temperaturę w piekarniku...jeść po całkowitym ostygnięciu - o ile będziecie w stanie się powstrzymać ;)



SMACZNEGO!

piątek, 17 kwietnia 2015

Czekoladowy deser z tapioki

Tuż po świętach mieliśmy dzień wolnego na tournee po sklepach z ciuchami w celu odświeżenia garderoby. NIE-NA-WIDZĘ łażenia po sklepach! Uważam to za zło konieczne i chociaż nowy ciuch zawsze cieszy to proces poszukiwania go w miliardzie sklepów oraz grzebanie między wieszakami zniechęca mnie tak bardzo, że nagle stary wyciągnięty sweterek staje się całkiem ładny, a sprana koszulka wygląda jakby nieco lepiej. Dochodzi jednak do takiego momentu kiedy po prostu nie ma innego wyjścia i ruszam do galerii. Poświąteczne zakupy zabrały nam cały dzień i gdyby nie jeden szczególny element pewnie miałabym dołujące poczucie straconego czasu. Tym jasnym punktem była wizyta w stołecznej restauracji Mezze, w której podają doskonały falafel i jeszcze lepszy hummus. Jedzenie było po prostu prze prze przepyszne!! Gorąco polecam, knajpa do najtańszych nie należy, ale najeść się można po korek..
Poza falafelem i hummusem skusiliśmy się na tajemniczo wyglądający deser z tapioki. Nigdy wcześniej jej nie próbowaliśmy i pomimo pękającego w szwach żołądka skusiliśmy się. Co to tapioka? To skrobia pozyskiwana z manioku, którą w sklepach typu "Kuchnie świata" można kupić w postaci granulek lub mąki. Podobnie jak skrobia ziemniaczana, tapioka służy do zagęszczania potraw i w kontakcie z cieczą tworzy coś na kształt budyniu. Do deserów wykorzystuje się głównie tapiokę w granulkach, bo nadaje dodatkowo fajnej konsystencji. Jeśli ktoś lubił w dzieciństwie (i nie tylko) kaszki i budynie z grudkami to będzie zachwycony :)

Jak to zrobić (2 solidne porcje):
  • 1/2 szklanki tapioki
  • 2,5 szklanki mleka (krowiego lub roślinnego)
  • kakao słodzone typu Nesquick (u nas 2,5 łyżki)
  • truskawki mrożone (300g)
  • 2 łyżeczki cukru (niekoniecznie)
  • esencja waniliowa
  • nasionka chia (2 łyżki)
Mleko zagotować z kakao. Wsypać tapiokę i gotować na małym ogniu cały czas mieszając przez ok. 20 minut (tapioka musi się zrobić przeźroczysta). Truskawki rozmrozić i odsączyć sok. Do soku wsypać nasionka chia i odstawić na bok aż zgęstnieje. Truskawki zmiksować z cukrem i esencją, dodać namoczone nasionka chia (jeśli nie dodajecie nasionek, to odcedzony sok wykorzystajcie w innym przepisie). Do szklanek nakładać przestudzony budyń z tapioki. Na wierzch wylać sos truskawkowy i wstawić do lodówki na ok. godzinę.





SMACZNEGO!

niedziela, 23 listopada 2014

Brownies serowo-bananowe

Długo nas nie było na blogu. Przyznam szczerze, że straciłam chęć do gotowania i prowadzenia tej strony. I wtedy odezwała się do mnie koleżanka, ochrzaniła za brak nowych obiadów i zmusiła do powrotu. Obiecałam, że jeszcze w tym tygodniu coś się pojawi i słowa dotrzymuję :)
Nie jest to co prawda przepis na obiad (chociaż na upartego czemu nie!), ale z okazji niedzieli zapraszam na coś słodkiego. Bardzo słodkiego...BARDZO. I bardzo kalorycznego. Ale co tam! Jest listopad, jest ciemno, zimno, ponuro i beznadziejnie za oknem, ludzie chodzą z deprechą, więc rozpieszczanie się takim ciastem uważam za całkowicie usprawiedliwione, a wręcz zalecane. My nie mamy żadnych wyrzutów sumienia, Wy też nie miejcie.
Nie wiem czy wszyscy wiedzą czym jest brownie, więc uprzedzam - to ciężkie, "zakalcowate" ciasto w niczym nie przypominające klasycznego. Jest bardzo intensywnie czekoladowe i słodkie. Na raz nie da się zjeść dużo, ale jeśli już się za nie łapiecie to koniecznie w towarzystwie gorzkiej herbaty lub kawy. To idealna spółka.
Przepis z małymi modyfikacjami pochodzi ze strony PIN-UP CAKE. Oryginalnej wersji z dynią też próbowałam - jest równie boska i została doceniona podczas imprezy halloweenowej (ciasto zniknęło ekspresowo). Polecam!

Jak to zrobić (przepis na blaszkę 20x20 cm):
  • 3/4 szklanki masła roztopionego (przestudzonego)
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki kakao
  • 2 jajka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 5 kostek gorzkiej czekolady (posiekane)
  • szczypta soli
Wszystkie składniki wymieszać łyżką, widelcem lub mikserem na niskich obrotach (ja używam łyżki). Nie mieszać zbyt długo - tylko do połączenia składników.

Masa serowa:
  • 230 g serka śmietankowego (np. Twój Smak, Almette, Delikate)
  • 1/4 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 bardzo dojrzałe banany (rozgniecione widelcem na papkę)
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
Składniki dokładnie wymieszać aż dokładnie się połączą i nie będzie żadnych grudek.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i na spód wylać 2/3 ciasta czekoladowego. Rozprowadzić dokładnie i na to wyłożyć masę serową. Pozostałe ciasto czekoladowe wyłożyć na wierzch i nożem lub widelcem z grubsza rozprowadzić w różne strony. Piec około 40 minut w temperaturze 180 stopni. Kroić po wystudzeniu.


SMACZNEGO!

niedziela, 10 listopada 2013

Bezglutenowe ciasto czekoladowe bez mąki za to z....będziecie zaskoczeni :)

Minął nieco ponad tydzień odkąd odstawiliśmy pszenicę. Jakimi efektami możemy się pochwalić? Oto małe zestawienie:
  • mniejszy apetyt w ciągu dnia - wyjątkowo przez cały tydzień mieliśmy zaplanowane posiłki na każdy dzień. Śniadanie w domu, II śniadanie i lunch do pracy i obiadokolacja też w domu. Wszystkie dania naturalnie były gluten free. Eliminując z dziennego menu pszenne "dopychacze" takie, jak bagietka czosnkowa, bułka do jogurtu, ciastko po obiedzie itd. wyregulowaliśmy sobie apetyt i teraz głód grzecznie czeka na kolejny posiłek. Jedyne, co nadal stanowi problem (bardziej Darka niż mój) to wieczorny apetyt na COŚ. "COŚ bym zjadł"..."Mamy COŚ do jedzenia?"....itd..ale walczymy w tym!
  • lżejszy brzuszek - rzeczywiście możemy potwierdzić, że po posiłku brzuchy mamy lżejsze. Może nie są jeszcze tak płaskie, jak byśmy sobie tego życzyli, ale zdecydowanie czuć różnicę
I na razie tyle. Wagi nie kontrolujemy, bo sprawdzanie co tydzień nie ma sensu. Zważyliśmy się przed i zważymy się na koniec eksperymentu.

Nie są to jakieś rewolucyjne zmiany, ale widać postęp. Zastanawiam się jednak, na ile te pozytywne efekty powodowane są eliminacją glutenu, a na ile po prostu modyfikacją sposobu żywienia i redukcją kalorii przyjmowanych w ciągu dnia. Nadal nie jestem przekonana, że to właśnie gluten stoi za problemami z nadwagą i przewlekłymi chorobami (a tak twierdzi autor tej teorii, dr Davis).

Ok, a teraz przepis. Dieta bezglutenowa, jak każda inna dieta, niesie za sobą pewną dozę frustracji. Pamiętacie smutek Darka przy wyjadaniu pierniczków, żeby nie kusiły? O tak, bezglutenowcy mają ciężko jeśli chodzi o pokusę związaną z deserami w postaci ciast, ciasteczek, tortów i innych przysmaków z mąką pszenną na szczycie listy składników. Poszperałam trochę w sieci w poszukiwaniu jakiejś alternatywy i oto ona! Ciasto bezglutenowe z fasoli. Tak, wiem jak to brzmi, ale błagam uwierzcie, że warto spróbować!

Jak to zrobić (przepis zaczerpnięty z tej strony: KLIK):
  • puszka białej fasoli (240 g)
  • 2 jajka
  • 90 g jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki kakao
  • 110 g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia / ja użyłam sody, bo w proszku jest mąka pszenna
Fasolę zmiksować na gładką masę (musi być absolutne zero grudek!). Wmieszać pozostałe składniki i wylać ciasto do formy tortowej wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 30-40 minut w temperaturze 180 stopni. Po przestudzeniu przekroić ciasto na 2 blaty i przełożyć masą serową.

masa serowa:
  • 2 opakowania serka homogenizowanego naturalnego
  • 1 galaretka wiśniowa
Galaretkę rozpuścić w szklance wrzątku i lekko przestudzić. Wymieszać z serkami. Następnie jeden blat ciasta włożyć z powrotem do tortownicy i wylać na niego masę. Przykryć drugim blatem i wstawić do lodówki. Chłodzić przez 30 minut i gotowe!

UWAGA: Ciasto można przełożyć również bitą śmietaną, masą karpatkową, kremem maślanym lub innym ulubionym kremem.



SMACZNEGO!

sobota, 19 października 2013

TYDZIEŃ Z KASZĄ Dzień 6: Słodka przekąska z kaszki kukurydzianej

Weekend w ramach tygodnia z kaszą zaplanowałam na słodko. Nie dlatego, że od poniedziałku do piątku nie można jeść słodyczy, ale dlatego, że w weekend przeważnie mamy trochę więcej czasu na relaks przerywany jakimś słodkim kąskiem. Ale nie musi to być baton, czy paczka chipsów! Wszystkim, którzy pod pojęciem "kasza" widzą wszystko, tylko nie słodkości, proponuję dziś przełamanie stereotypów. Na pierwszy ogień idzie kukurydza.

Kasza kukurydziana, zwana też polentą lub mamałygą, jest raczej mało znanym u nas produktem, kojarzonym głównie z papkami dla dzieci. I całkiem słusznie, bo ze względu na brak glutenu oraz lekkostrawność kaszka ta jest idealna dla małych brzuszków, które nie wytworzyły jeszcze prawidłowych mechanizmów trawienia. Z cech zdrowotnych wyróżniających ją spośród innych kasz muszę wspomnieć o zawartości beta-karotenu, który jest silnym przeciwutleniaczem (żegnajcie zmarszczki) oraz poprawia koloryt skóry. Zawartością witamin i składników mineralnych kasza kukurydziana dorównuje pozostałym kaszom, więc może nie będę się już powtarzać. Warto jednak zapamiętać, że jest to produkt bardzo odżywczy, nie uczula i jest wyjątkowo uniwersalny.

Poniżej dowód. Takie ni to ciasteczka, ni to budyń, danie z dosłownie 3 składników (nie licząc przypraw i wody), którym można poczęstować niespodziewanych gości lub zjeść w samotności przed telewizorem :)


Jak to zrobić (ok 30 trójkącików):
  • 150 g kaszy kukurydzianej drobnej
  • 600 ml wody
  • 1 laska wanilii
  • masło
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • cukier
Zagotować wodę ze szczyptą soli, 1 łyżką masła, ziarenkami zeskrobanymi z laski wanilii (można użyć 1 łyżki ekstraktu z wanilii) i 3 łyżkami cukru. Do gotującej wody wsypać kaszę i dokładnie wymieszać. Gdy zgęstnieje zdejmujemy ją z ognia i wylewamy do natłuszczonej prostokątnej formy. Teraz kasza musi dokładnie ostygnąć (to zajmie mniej więcej godzinę). Zimną kaszę kroimy w kwadraty, a następnie każdy kwadrat po przekątnej, aby powstały trójkąty. Trójkąty rozłożyć na blaszce do pieczenia. W misce nad gotującą się wodą rozpuścić czekoladę z 1 łyżką masła. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni i wkładamy kukurydziane trójkąty na 5-10 minut (aż zacznie się lekko rumienić). Gorące polać czekoladą, lekko ostudzić i podawać. Najlepsze są jeszcze ciepłe, potem szybko obsychają, więc trzeba się spieszyć z jedzeniem :)



SMACZNEGO!

środa, 14 listopada 2012

Ciasteczka owsiane z czekoladą na smutki i smuteczki

Dlaczego lubię ciasta/ciastka czekoladowe? Bo za bardzo po nich nie widać jak się przypalą :)

Dziś krótko i treściwie. Za słono się zrobiło na blogu. Za ostro. Zbyt rybnie i pomidorowo. Nie samymi obiadami człowiek żyje. Zapraszam na słodkie ciasteczka owsiane inspirowane przepisem Nigelli z książki "Nigella świątecznie" (choć tak naprawdę poza płatkami owsianymi nie mają z nim nic więcej wspólnego). Idealna przekąska, gdy chodzi za człowiekiem COŚ ("coś bym zjadła"). Przy okazji rozjaśnią trochę szary listopadowy świat za oknem i natchną pozytywną energią - ze zdrowych zbóż oczywiście! Czekolada nie ma tu nic do rzeczy ;)

Jak to zrobić (14 sporych ciastek):
  • 120 g mąki
  • 100 g masła
  • 50 g ciemnego cukru muscovado
  • 50 g zwykłego cukru
  • 70 g płatków owsianych zwykłych
  • 1 jajko
  • 15 g nasion słonecznika
  • 10 g nasion siemienia lnianego
  • 10 g kakao
  • 1 łyżka esencji waniliowej
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 35 g dowolnej czekolady (u mnie bakaliowa)
Masło utrzeć z cukrem, dodać jajko i esencję waniliową i dokładnie połączyć mikserem. Do masy dodać suche składniki i wymieszać. Na końcu wsypać posiekaną czekoladę i przemieszać. Na blaszce (lub jeśli ktoś nie posiada, w dowolnym dużym żaroodpornym naczyniu) rozłożyć papier do pieczenia i układać na nim niewielkie porcje ciasta (uwaga: rośnie podczas pieczenia!). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15 minut.







SMACZNEGO!

sobota, 20 października 2012

A na weekend - Czekoladowe ciasto z cukinią

Robił je już chyba każdy kulinarny blogger, robię i ja. Po pierwsze dlatego, że bardzo ciekawił mnie jego smak - zachwalany na każdym blogu, który podjął się upieczenia tego ciasta. Po drugie dlatego, że od dawna zalegała u nas w domu 2-kilogramowa cukinia (były dwie, z jedną już się uporałam) przyniesiona do domu przez Darka, jako prezent od kolegi. Co prawda ilość cukinii w cieście nie uwolni mnie całkowicie od tego gigantycznego warzywa, ale małymi kroczkami w końcu uda mi się ją zużyć.
Do zrobienia ciasta wykorzystałam przepis największego chyba guru wypieków w całej blogosferze, czyli niezawodnej Doroty Świątkowskiej z bloga www.mojewypieki.com. A w kolejce czeka już czekoladowe ciasto z burakami.....
Ciasto nie wyrosło jakoś nadzwyczajnie, ale jest wilgotne i miękkie. A smak ma wyjątkowy. To ciasto jest tak niesamowicie czekoladowe (nie wiedziałam, że 60 g kakao to tak dużo!), że będzie smakowało chyba każdemu.

Jak to zrobić (pozwolę sobie zacytować za autorką):
  • 115 g miękkiego masła
  • pół szklanki oleju
  • 250 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 duże jajka
  • pół szklanki kwaśnej gęstej śmietany lub jogurtu naturalnego
  • 300 g mąki pszennej
  • 60 g kakao
  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (niekoniecznie)
  • 2 szklanki cukini startej na tarce o dużych oczkach (około 340 g)
  • 60 g gorzkich chipsów czekoladowych lub posiekanej gorzkiej czekolady

Masło zmiksować na jasną puszystą masę. Dodawać stopniowo olej i nadal miksować. Dodać cukier, wanilię, sodę, proszek do pieczenia, sól. Zmiksować. Po kolei wbijać jajka nie przestając miksować.
Dodawać mąkę na przemian ze śmietaną, miksując. Dodać kakao i kawę, zmiksować. Na końcu dodać cukinię i chipsy czekoladowe, wymieszać.
UWAGA: ponieważ nie mam miksera i wszystko musiałam mieszać ręcznie, pomogłam sobie ustawiając miskę nad garnkiem z gorącą wodą (taka kąpiel wodna dla ciasta). Dzięki temu wszystko się pięknie połączyło.
Blachę o wymiarach 22 x 33 cm (ja piekłam a tortownicy o średnicy 24 cm, ale polecam jednak większą blachę) wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć do niej ciasto. Piec w temperaturze 160ºC przez około 35 - 45 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka). Ja w związku z tym, że piekłam w tortownicy - piekłam aż 80 minut. Ciasto wyjąć, ostudzić. Przed podaniem polać polewą czekoladową.

Polewa czekoladowa:
  • 100 g gorzkiej czekolady (użyłam mlecznego zająca wielkanocnego - odradzam)
  • 40 g masła

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, dodać masło, wymieszać. Rozsmarować na cieście.








SMACZNEGO!

niedziela, 23 września 2012

Megamuffinka czekoladowa z gruszką

Co zrobić kiedy masz ogromną ochotę coś upiec, ale nie chcesz się przemęczać? Upiecz muffiny. Ale jeśli nie mam akurat papilotek albo w ogóle nie mam formy do muffinów? Nic prostszego - upiecz megamuffinkę w tortownicy.
Pokochałam muffinki od pierwszego upieczenia. Są banalne, szybkie, składniki na ciasto praktycznie zawsze są w domu i można dowolnie kombinować ze smakami i dodatkami bez obaw, że muffinki się nie udadzą. Nawet miksera nie trzeba mieć w domu - ciasto miesza się łyżką lub widelcem, bo grudki są jak najbardziej mile widziane. Czy może być coś prostszego? Bardzo polecam, szczególnie wszystkim cukierniczym antytalentom - sprawdziłam na sobie, nie da się ich zepsuć.
Skorzystałam z przepisu na muffinki kakaowe znalezionego w książce "Babeczki słodkie i pikantne" wydawnictwa Weltbild. Swoją drogą ta niepozorna książeczka to prawdziwe muffinkowe kompendium wiedzy i przepisów.
Oczywiście ciasto nie wyrasta tak bardzo, jak muffinki, ale jest przepyszne i oczywiście nie mogłam się powstrzymać przed zjedzeniem kawałka jeszcze na gorąco :)

Jak to zrobić (na 12 sztuk muffinów lub 1 ciasto):
  • 250 g mąki
  • 2 łyżki kakao w proszku
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • 130 g cukru (użyłam domowego waniliowego)
  • 80 ml oleju
  • 230 g kefiru
  • 30 ml mleka
  • 4 gruszki
Wszystkie suche składniki wymieszać w jednej misce widelcem. W osobnej misce wymieszać jajko z olejem, mlekiem i kefirem. Połączyć suche i mokre składniki i wymieszać drewnianą łyżką. Mogą zostać grudki, to nawet lepiej. Ciasto wylać do tortownicy (średnica 23 cm) i wyłożyć na wierzchu pokrojone plasterki gruszki. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do temp. 180 stopni na 25 minut.







 SMACZNEGO!

piątek, 20 lipca 2012

Najszybsze ciasto pod słońcem! I to bez pieczenia :)

Nie licząc ciasta ze sklepu oczywiście. Pomysł jest mojej mamy, której inwencja twórcza czasem potrafi nieźle zaskoczyć! Natomiast ja wprowadziłam pewne modyfikacje. Generalnie nie jestem uzdolnionym cukiernikiem ani szczególną fanką pieczenia ciast. Jeść-owszem, piec-niekoniecznie...ale jak nie ma komu upiec, a tak się chce czegoś słodkiego to trzeba sobie jakoś radzić. I okazuje się, że czasem te najprostsze rozwiązania są naprawdę genialne. Przy okazji przepis ten idealnie wpasował się w konwencję akcji nutriji "Szybkie ciasta - czyli RATUNKU GOŚCIE!!!". Smakiem przypomina coś pomiędzy sernikiem czekoladowym, a ciastem z czekoladowym musem. Dzięki mamo za inspirację :)






Czekolada krojona przez pomocnika :)
Jak to zrobić:
  • 1 litr mleka
  • 1,5 szklanki kaszy manny (+troszkę w zapasie)
  • opakowanie malin
  • opakowanie okrągłych biszkoptów
  • 1/2 tabliczki dowolnej czekolady
  • 2-3 łyżki kakao (zależy od preferencji)
  • 2,5 łyżki cukru pudru
  • tłuszcz do nasmarowania formy


Mleko zagotować z kakao i cukrem. Wsypać kaszę i dokładnie wymieszać, żeby nie było grudek. Masa powinna mieć konsystencję gęstego budyniu, ale nie takiego, że łyżka staje. Gdyby kasza wyszła zbyt zwarta można dodać trochę mleka. Boki okrągłej formy o średnicy 27 cm wysmarować tłuszczem. Na dno wyłożyć biszkopty i ułożyć maliny. Czekoladę posiekać i rozsypać na malinach. Na koniec do formy przełożyć lekko przestudzoną kaszę i wyrównać wierzch. Wstawić do lodówki na 20 minut i gotowe. Genialne prawda?








SMACZNEGO!