Polub nas na Facebooku

sobota, 6 września 2014

Papryki faszerowane sałatką z tuńczyka

Trochę inną sałatką z tuńczyka. Bez ryżu, bez majonezu, za to z czerwoną soczewicą i azjatyckim smaczkiem. Nieco zdrowsza od tradycyjnej, bo soczewica ma zdecydowanie więcej wartości odżywczych od białego ryżu.

Jak to zrobić:
  • 2 czerwone papryki
  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 1 szklanka ugotowanej czerwonej soczewicy (ok. 1/2 szklanki suchej)
  • 1/2 pęczka pietruszki (posiekana)
  • 1/2 puszki ananasów (u mnie krojone)
  • 1 cebula pokrojona w kosteczkę
  • 3 ząbki czosnku (posiekane)
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 1 łyżeczka chilli
  • sól do smaku
Wszystkie składniki oprócz papryk wymieszać w misce i zostawić w lodówce na godzinę. Papryki przekroić na pół, usunąć nasiona i wypełnić sałatką. Upiec w naczyniu żaroodpornym pod przykryciem w temperaturze 150 stopni, czas 30-40 minut.



SMACZNEGO!

wtorek, 2 września 2014

Przepis na tzatziki

Powrót z wakacji był dla nas dość trudny...po 2 tygodniach spędzonych w greckim upale na półwyspie Chalkidiki, 15 stopni na lotnisku w Warszawie było niezbyt pozytywną odmianą. Na temat naszych wakacji powstanie osobny post, ale z tęsknoty za Grecją dzień po powrocie przygotowałam jedną z najsłynniejszych greckich przystawek - sos tzatziki (w zależności od knajpy można go znaleźć w menu pod hasłem: dodatki, przystawki lub sałatki). Tzatziki pasują do wszystkiego! Do mięsa z grilla, do ryby, do frytek, do chleba. Jest banalny i pyszny. U nas dzisiaj przewidziany na kolację, jako dodatek do placuszków z cukinii.

Jak to zrobić:
  • 1 opakowanie jogurtu bałkańskiego lub greckiego (u mnie firmy Maluta masa: 340 g)
  • 1 ogórek szklarniowy
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól i pieprz
  • opcjonalnie: koperek (świeży lub suszony)
Jogurt wymieszać z solą, pieprzem, czosnkiem i sokiem z cytryny. Ogórka przekroić na pół i jedną połówkę zetrzeć na tarce o grubych oczkach, a drugą pokroić w kostkę. Odcedzić z nadmiaru wody i wymieszać z jogurtem. Odstawić do lodówki na godzinę, żeby smaki się połączyły. Podawać polane oliwą z oliwek.




SMACZNEGO!

wtorek, 5 sierpnia 2014

Gnocchi z jarmużem i pomidorami na szybko

Niemożliwe!!! Biedronka wprowadziła do asortymentu świeży paczkowany jarmuż!!! To genialna wiadomość dla wszystkich roślinożerców i oczywiście jak tylko się o tym dowiedziałam, jeszcze tego samego dnia stałam w kolejce do kasy ze swoim zapasem jarmużu. Już kiedyś pisałam o tej roślince, więc nie będę się powtarzać. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, może dzisiejszy przepis Was zachęci. Polecam!

Jak to zrobić (2 porcje dla bardzo głodnych):
  • 250 g gotowego makaronu gnocchi
  • 1 puszka pomidorów krojonych
  • 1 duży ząbek czosnku
  • duuuuża garść świeżego jarmużu / "skrzydeł nietoperza" jak to określa Darek
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 3 gałązki tymianku
  • 1 łyżka masła
  • sól i chilli
Na maśle podsmażyć ząbek czosnku. Wrzucić jarmuż i dolać ok. 1/3 szklanki wody. Dusić jarmuż do miękkości, ka koniec dodać gnocchi i pomidory z puszki. Doprawić, posypać listkami tymianku.



SMACZNEGO!

czwartek, 17 lipca 2014

Hummus z suszonymi pomidorami

Nie jest to klasyczna wersja hummusu, bo brakuje w niej pasty sezamowej tahini, ale jak to mawia Karol Okrasa, warto czasem "złamać przepis". I właśnie od pana Okrasy zaczerpnęłam inspirację.
Hummus podajemy jako dodatek do mięs, dip do warzyw, nachos, świeżej bagietki itd.. jest bardzo sycący i dość kaloryczny, ale to wyłącznie dobre kalorie - zapewniam! A przy okazji mogłam wykorzystać prezent ślubny od moich Kolegów i Koleżanek z pracy - kochani dziękuję!!! Ten ręczny blender jest idealny!!! :)

Jak to zrobić:
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 10 suszonych pomidorów z oliwy
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka kaparów
  • 3-4 łyżki oliwy z pomidorów
  • pieprz i sól
  • 1/2 łyżeczki oleju sezamowego (opcjonalnie)
Ciecierzycę odcedzić, ale nie do końca - pozostawić mniej więcej połowę płynu. Wszystkie składniki przełożyć do blendera i dokładnie zmiksować na gładką masę.



SMACZNEGO!

wtorek, 1 lipca 2014

Wegańska "carbonara"

W kuchni wegańskiej, czyli nie zawierającej żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego (w tym mleko, miód, sery, jajka itd..) nie jestem zbyt obeznana. Pieczenie ciasta z siemieniem lnianym zamiast jajek i robienie jajecznicy z tofu wciąż wydaje mi się zbyt ekstrawaganckie i mało atrakcyjne. Jednak coraz częściej próbuję zmierzyć się z wegańskimi potrawami i szukam wśród nich smaków, które będa mi pasowały. Do przygotowania dzisiejszej potrawy skłonił mnie obejrzany w sobotę program o połowie tuńczyków, w ktorym los tych zwierząt prezentował się bardzo smutno: wyobraźcie sobie ogromną, 200-kilogramową rybę walczącą przez 2 godziny o życie i próbująca desperacko uwolnić się z haczyka (haka?), a na pokładzie statku gromada podekscytowanych facetów wbija w jej ciało wielkie harpuny i usiłuje wyciągnąć z wody. Ryba jest bez szans. Żyła przez wiele długich lat tylko po to, żeby któregoś dnia popełnić ten jeden jedyny błąd i dać się zabić. Na jakis czas ochota na ryby mi przeszła.
Na szczęscie nikt nie musiał stracić życia, żebym mogła zjeść mój makaron z wegańskim sosem a la carbonara. Ten sos można też wykorzystać jako beszamel na przykład do wegańskiej lazanii. Jest prosty, smaczny i w 100% cruelty free.

Jak to zrobić (4 porcje):
  • 1 średni kalafior
  • 1 łyżka oleju kokosowego (nie to samo co palmowy!!) lub innego (rzepakowy, słonecznikowy)
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • garść czarnych oliwek
  • garść pestek dyni
  • szczypiorek
  • pieprz, sól, gałka muszkatołowa (1/3 łyżeczki)
  • makaron
Kalafior ugotować do miękkości i ostudzić. Pokrojoną cebulę i czosnek podsmażyć na oleju aż zrobią się miękkie (ale nie spalone!) i również przestudzić. W blenderze zmiksować kalafior z cebulą, czosnkiem i przyprawami (można dodać trochę wody). Ugotowany, gorący makaron wymieszać na patelni lub w garnku z sosem i oliwkami. Wyłożyć na talerze posypać szczypiorkiem i pestkami dyni.


SMACZNEGO!

niedziela, 22 czerwca 2014

Jaglane placuszki z truskawkami (bezglutenowe)

Zdrowie jedzenie wcale nie musi być nudne i bez smaku. Może wyglądać tak, jak na załączonym obrazku i smakować prawie jak deser w nadmorskim kurorcie. Miło tak rozpocząć dzień, szczególnie tak ponury i pochmurny, jak dzisiejsza niedziela. Dobrego dnia!

Jak to zrobić (10 sztuk):
  • 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
  • 2 jajka
  • 3 łyżki mąki gryczanej / kukurydzianej
  • 10 sztuk truskawek pokrojonych w małe kawałki
  • sól i odrobina cukru
Kaszę wymieszać z jajkiem, mąką, solą i cukrem (ok. 1/2 łyżeczki). Na koniec delikatnie wmieszać truskawki. Smażyć z dwóch stron, odsączyć na ręczniku papierowy i podawać posypane cukrem pudrem i owocami.




SMACZNEGO!

wtorek, 17 czerwca 2014

Po co pić zielone smoothie?

Opisując mój plan na najbliższy miesiąc wspomniałam o piciu zielonego smoothie codziennie na kolację. Pewnie dla większości z Was zabrzmiało to dość tajemniczo i nasunęło się kilka pytań: dlaczego zielone? dlaczego smoothie? i w ogóle o co chodzi???
O idei zielonych smoothie pierwszy raz dowiedziałam się z bloga Vi: veganpopcuisine.blogspot.com i od tamtej pory zaczęłam szukać informacji na własną rękę. Przekopując internet znalazłam tysiące filmów, stron i blogów, które zachwalały i propagowały picie zielonych smoothie. Najciekawsza i najbardziej rzetelna wydała mi się strona należąca do rodziny Boutenko, rosyjskich imigrantów mieszkających w Stanach Zjednoczonych, którzy surową wegańską dietę wzbogaconą o zielone smoothie stosuja od lat i, jeśli wierzyć ich słowom, stali się lepszymi i zdrowszymi wersjami samych siebie. Na wykłady i prezentacje ściągają rzesze ludzi pragnących poznać sekret ich zdrowia. Wydali kilka książek dotyczących zielonego stylu życia i postawili sobie za cel uzdrowienie świata. Ponieważ twardo stąpam po ziemi, nie zdecydowałam się stosować do ich surowej wegańskiej diety, ale wprowadziłam do mojego menu zielone smoothie. Zacznę jednak od przyblliżenia Wam tego tematu.

Dlaczego zielone?

Nie jest tajemnicą, że pokarmy roślinne to prawdziwa kopalnia zdrowia i urody - surowe warzywa i owoce oraz orzechy i nasiona to całkowicie naturalne suplementy diety. Niestety na co dzień rzadko z nich korzystamy, zdecydowanie bardziej ufamy środkom farmakologicznym kupowanym w aptekach. Szkoda, ale to temat na inną dyskusję. Wracając do warzyw, szczególnie cenne dla nas są zielone warzywa liściaste czyli wszelkie sałaty, szpinak, rukola, roszponka, liście botwiny, jarmuż itd... dla wegan będących na surowej diecie to właśnie zielenina stanowi podstawowe źródło białka oraz minerałów. Zielenina jest też bogata w kwas foliowy i chlorofil (dostarcza magnezu, wspomaga zwalczanie anemii, wspiera korzystną mikroflorę w jelitach, sprzyja detoksykacji organizmu). Ale powiedzmy sobie szczerze, ile sałaty lub innych liści jesteśmy w stanie zjeść w ciągu dnia? Często niewystarczająco...

Dlaczego smoothie?

I tu na ratunek przychodzą właśnie smoothies. W formie zmiksowanej z owocami i sokiem/wodą możemy bez kręcenia nosem uzupełnić dietę w niezbędną ilość zielonych warzyw, a dodatko całkowicie na surowo, a więc pełnowartościowo! Z własnego doświadczenia powiem Wam, że nigdy nie sądziłam, iż będę w stanie zjeść garść surowych liści botwinki ot tak po prostu. Ale jeśli przygotuję sobie mój truskawkowy chłodnik to wypijam wszystko grzecznie i jeszcze wylizuję blender do czysta. I w ten sprytny i smaczny sposób uzupełniam moją dietę o składniki cenne dla mojej urody i samopoczucia. A dodatkowo taka porcja zastępuje mi jeden posiłek w ciągu dnia, bo najadam się nią lepiej niż talerzem kanapek. Ja wybrałam kolację, ale jeśli zechcecie spróbować wprowadzić taką zasadę u siebie, to oczywiście macie pełną dowolność.
Forma zjadania zieleniny z dodatkami w formie smoothie ma jeszcze jeden atut: organizm dostaje posiłek w formie praktycznie gotowej do wchłonięcia. Nie musi tracić energii na rozdrabnianie i trawienie.

Dlaczego kolacja?

Wybrałam kolację, bo jest to posiłek, na którego przygotowanie i zjedzenie mam najwięcej czasu, ale z drugiej strony chciałabym móc przygotowac coś szybkiego i lekkiego. Jestem już po całym dniu aktywności i marzy mi się zapadnięcie się w kanapę i błogi relaks. Tego samego chce mój organizm, a jak już wiecie, posiłek w formie smoothie nie jest dla niego trudnym wyzwaniem. Dlatego też wieczorem wrzucam wszystkie składniki do blendera, dokładnie miksuję, przelewam do największego kufla w domu i popijam oddając się lenistwu.

Kilka ważnych zasad komponowania smoothie:
  • warto zmieniać zieleninę, na której bazuje smoothie. Jak twierdzi Sergiej Boutenko wszystkie zielone liście mają w składzie śladowe ilości alkaloidów, czyli substancji, które są dla nas toksyczne. Jednak natura jest na tyle mądra, że różne liście obdarzyła różnymi rodzajami alkaloidów, dzięki czemu wymieniając rodzaje liści w smoothies unikniemy przedawkowania tych związków. Dodatkowo te niewielkie ilości alkaloidów pomagają naszemu organizmowi uodpornić się na ich działanie - taka żywa szczepionka
  • na początek przygody ze smoothies proponuję dodawac dużo owoców, teraz jest na to najlepszy sezon! Truskawki, jagody, borówki, czereśnie i inne owoce sprawią, że nasze smoothie będzie przyjemnie słodkie i przy okazji bardzo zdrowe. Wytrawne smoothies lepiej zostawić na później...
  • do przygotowania smoothies najlepiej używać zwykłej wody. Można ja jednak zastąpić sokiem lub w ostateczności mlekiem (ale raczej roślinnym - ma być lekko i zdrowo).
  • w dobieraniu dodatków macie pełną dowolność, liczy się przede wszystkim to, aby Wam smakowało. Pamiętajcie jedynie o obowiązkowej garści zieleniny!
  • niektóre barwniki w roślinach są silniejsze od chlorofilu (np. czerwony, fioletowy), dlatego nie przejmujcie się, jeśli Wasze "zielone smoothie" wcale nie będzie zielone. Dopóki sa w nim liście, wszystko jest w porządku.
To jak, spróbujecie? Na początek podaję Wam mój ulubiony jak na razie przepis na smoothie: Truskawkowy chłodnik. Kto śledzi nas na facebooku już go zna, a kto nie ten niech szybko do nas dołączy :) inspiracje na smoothie będą sie pojawiały głównie na facebooku. Zapraszamy!


Jak to zrobić:
  • umyte liście (bez łodyg) z mniej więcej pęczka botwiny
  • 1/2 banana
  • 200 g (lub więcej) umytych truskawek
  • 1,5 cm kawałek świeżego imbiru, starty na drobnej tarce
  • 1 łyżka jagód goji (opcjonalnie)
  • 1 łyżka nasion chia (opcjonalnie)
  • szklanka wody
Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy co najmniej przez minutę. Smoothie można przechowywać w lodówce w zamkniętym słoiku przez 2-3 dni.

SMACZNEGO!